steinbach.htm  pazdziernik 2003

Witam  (05.11.2003 z listy PolMed)
Temat czesto poruszany ,ale mysle ze ciagle interesujacy dla niektorych ,szczegolnie w kraju i w Niemczech.
Jeszcze raz Erica Steinbach
http://www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_031103/swiat/swiat_a_7.html
i inne z najnowszego Wprost.
http://www.wprost.pl/ar/?O=51731&C=57

http://www.wprost.pl/ar/?O=51745&C=57
Pozdrowienia R.K

-------------------------------------

Pamięci mojego ojca zamordowanego przez Gestapo wraz z profesorami Lwowskimi w 1941roku

Do pani Eryki Steinbach

Szanowna Pani Eryko, maturę zdałem w Gimnazjum w Łańcucie, w szkole, ktora wydała wiele wybitnych osobistości polskiego życia publicznego. W szkole, która w ciężkich czasach umacniania „władzy ludowej” przestrzegała mimo wszystko podstawowych zasad nauczania prawdy!

Historii uczył mnie prof Ziemiański postać ciekawa chocby dlatego, że prawie oficjalnie walczył z komunizmem nauczając nas historii z tekstow źródłowych! Tak, nie z książek w których były zafałszowane fakty, ale z tekstów źródłowych! Pamietam do dziś sprawę, za którą profesor musiał odejść ze szkoły. Chodziło o konflikt związany z wiarą. Prof. Ziemiański uczył nas, że w Polsce nie ma „tolerancji religinej” ale jest „wolność wyznania". Nikt z aparatu partyjnego, który wtedy wszystko kontrolowal nie mógl tej prostej różnicy pojąć! „Tolerancja" to poblażanie - mówił na lekcjach prof. Ziemianski. Pobłażać tzn. lekceważyć! A my mamy wg konstytucji „wolnośóć sumienia i wyznania", a więc coś o wiele wyższego i lepszego. Niestety frazes powtarzany przez media komunistyczne że mamy „tolerancję” był ważniejszy od naukowego podejścia do sprawy, profesora odsunięto od nauczania!

 

Inny natomiast pedagog, pani prof Gabrielowa, nauczucielka fizyki, uczyła mnie, że nie ma „skutku bez przyczyny”! Szkoda ze pani Steinbach nie chodzila do naszego Gimnazjum, być może nauczyła by się czegoś. Nie ma „skutku bez przyczyny” pani Eryko!

Nie ukrywam, że od małego dziecka byłem wychowany w nienawiści do Niemców. Ale nie dlatego, że tak się podobało mojej mamie, i nie dlatego że nie znała tego bardzo twardo i obco brzmiącego języka. A po prostu dlatego, że pewnej nocy w 1941 roku we Lwowie do mieszkania prof. Dobrzanieckiego weszło kilku ludzi z Gestapo i zabrało wszystkich mieszkańców, a następnie w ciągu kilku godzin zamordowano ich na wzgórzach Wuleckich. Podobne masowe akty przemocy miały miejsce wtedy w calej okupowanej przez „nadludzi” Europie. Wród tych kilkudzięsiciu profesorów uczelni lwowskich rozstrzelanych bez wyroku, bez przyczyny był mój ojciec! Potem zostalismy „wypedzeni” ze Lwowa. A tak naprawde Mama wiala gdzie oczy poniosa przed terorem komunistycznym.To jest fakt pani Eryko! Fakt mordowania polskiej ludnosci a szczegolnie inteligencji, aby pozbawić naród kadry kierowniczej. To była realizacja doktryny ludobójczego nazistowskiego państwa ze swoim Fuehrerem na czele!

Stawianie teraz historii na głowie i zamienianie „skutku na przyczynę” to jest pani specjalność. Mieszkam w Niemczech od 31 lat i dokładnie obserwuje ten kraj. Mordercy mojego ojca moga byc moimi sąsiadami. Kontakty między naszymi krajami są podobno najlepsze od setek lat (tak przynajmniej co raz częściej pisze prasa) ale nie dajmy sie zwariowac!

Przeciez „wypedzenie" Niemcow ze Śląska, Pomorza, Mazowsza itp. (można wymieniać bardzo długo) to skutek niemieckiej agresji na całą Europę. To skutek wymordowania milionów ludzi. To konsekwencja ideologii „o nadludziach” i „Drangu nach Osten! To wreszcie – nie zawacham się użyć takiego słowa - szczęscie dla „wypędzonych” bo inaczej zostaliby wymordowani przez byłego sojusznika tj. sowjecką Armię Czerwoną.

Pani Eryko Steinbach, powrotka z historii jest pani naprawde bardzo potrzebna!
Ja to rozumię ze z czasem zapomina się wiele rzeczy, a może za pani szkolnych lat tych rzeczy nie było w niemieckich podręcznikach historii.

Niemniej jednak obeserwując pani działalność z ostatnich lat odnosi się wrażenie, że chodzi pani o nowe napisanie historii. W mysl zasady ze minęło już 64 lata i można powoli zacząć tłumaczyć wnukom morderców wojennych, że białe to czarne i odwrotnie!

 

Pani Eryko Steinbach, pani pomysły budowania w Berlinie „Centrum Wypędzeń” to prowokacja! Pani wystąpienie w Warszawie 16 września br. to kiepski żart. Również hasło naszych biskupów z roku 1966: „przebaczamy i prosimy o przebaczenie” nie pasuje do Pani pomysłu!

Termin „wypędzenie Niemców” oddaje w sposób fałszywy istotę problemu. Nie było, pani Eryko, żadnego wypędzenia Niemców sensu stricte. Niemcy albo uciekali przed Armią Czerwoną ratując życie, albo byli wysiedlani, gdy opowiedzieli się za wyjazdem do Niemiec! Prawdziwe „wypedzenie” miało natomiast miejsce w Zamojskim i na innych terenach kiedy to „niemieccy nadludzie” dawali polskiej ludnosci cywilnej 20 minut na spakowanie swoich rzeczy i opuszczenie domostw.

Z poważaniem

Zbigniew Kostecki

Lekarz od 31 lat w Niemczech