| Wywiad
IML „Czerwony Salon" z Jackiem Kowalskim Przewodniczącym
Centralnego Komitetu Zagranicznego PPS
Marek Gański :
W okresie miedzy wojennym i wcześniejszym
PPS odegrało znaczącą rolę na polskiej scenie
politycznej .Po” wyzwoleniu” komuniści w celu osłabienia
wpływów PPS ,utworzyli „lubelską PPS”, a następnie
poprzez zjednoczenie jej z PPR, doprowadzili do faktycznej likwidacji tej
partii w kraju. Zabieg był na tyle skuteczny ,że w
świadomości większości Polaków PPS ,pozostała
partią pro komunistyczną .Nie zmieniły tego wysiłki
emigracyjnej PPS ,jako spadkobierczyni PPS - owskicj tradycji, a tym
bardziej nie zmieniła tego obrazu decyzja ,wspólnego startu w
wyborach z list SLD.
Czy emigracyjna PPS jest partią
na tyle silną ,by walczyć o zmianę
tego obrazu.?
Przed Kongresem Zjednoczeniowym PPS na zachodzie uznała
,że nie ma sensu, by istniała oddzielna organizacja na emigracji
,skoro w wolnej demokratycznej Polsce zaistniały warunki do legalnej
działalności PPS jako partii niezależnej i wiernej swojej
tradycji.
Obecnie PPS emigracyjna znów znajduje się
poza strukturami krajowymi PPS .Czy uważa
Pan taką sytuację za sprzyjającą przyszłości
PPS jako jednolitej partii?
Jacek Kowalski :
Polska Partia Socjalistyczna powstała w
1892 roku pod Paryżem działała w wolnej Polsce tylko w
latach 1918-1939.
Do roku 1918 byliśmy pod rozbiorami, a w czasie okupacji niemieckiej
działała w Kraju PPS WRN i na Emigraji PPS najpierw z
siedzibą w Paryżu, a po zajęciu Francji przez Hitlera w
Londynie. PPS odgrywała kluczowa role w Rządzie RP i
emigracyjnym Parlamencie - Polskiej Radzie Narodowej.
Poza Wielka Brytania głównymi ośrodkami działania PPS
były Niemcy, USA, Francja, Szwecja, Australia i Włochy.
Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w r. 1989
zamierzaliśmy zaprzestać działalności
na Emigracji. W listopadzie 1987 r. odbył się Zjazd
Zjednoczeniowy PPS na Emigracji. Trzeba tu dodać, że
PPS po roku 1956 była podzielona na dwie frakcje. Jednej z nich
przewodził Adam Ciołkosz a drugiej Zygmunt Zaremba. Do
podziału doszło po dojściu do władzy Gomułki w
1956 r. Powodem tego podziału był stosunek tych dwóch
polityków PPS do komunistów.
Zaremba po tzw. odwilży w PRL był zdania, ze komuniści
się zmienili i że można z nimi współpracować.
Zenon Kliszko namawiał go do powrotu do
kraju i obicywał mu nawet wydawanie jakiegoś pisma
socjalistycznego. Grupa skupiona wokół Adama Ciołkosza
stanowczo odrzucała wszelką współpracę z komunistami
z PZPR ,likwidatorami niezależnej PPS w 1948 r, i stała na
stanowisku, że komunistów należy zwalczać i można
ich tylko pokonać w demokratycznych pięcioprzymiotnikowych
wyborach.
Podział ten trwał do roku 1987. Sam prowadziłem, jako
wiceprzewodniczący CK PPS wraz z Bogdanem Żurkiem rozmowy
połączeniowe z grupą pod przewodnictwem Stanisława
Wasika. Owocem tych rozmów było ponowne połączenie
się wspomnianych grup w jedna PPS na ostatnim Zjeździe naszej
partii na emigracji w Bernried pod Monachium. Przez cały czas
działania PPS na emigracji mieliśmy stały kontakt z
pepesowcami w Polsce.
Najpierw z Komitetem Obrony Robotników - KOR a w późniejszym
okresie z Janem Józefem Lipskim i innymi grupami w Kraju.
We wrześniu 1990 r. odbyło się ostatnie posiedzenie
emigracyjnej PPS, na którym podjęto uchwale o połączeniu
wszystkich grup PPS na Zjeździe Zjednoczeniowym w Warszawie, który
odbył się w dniach 25-27.X.1990 r. w Warszawie.
Był to XXV Kongres PPS od czasu jej powstania. Na tym też
zjeździe podjęto uchwalę zabraniająca wszelkiej współpracy
z komunistami. Uchwale ta złamał ewidentnie Piotr Ikonowicz,
kandydujący z listy SLD w wyborach do Sejmu RP.
Na znak protestu powołaliśmy ponownie Centralny Komitet
Zagraniczny PPS, który wybrał mnie na stanowisko
przewodniczącego tego gremium. Honorową Dożywotnią
Przewodniczącą CKZ PPS została wybrana Lidia
Ciołkoszowa, która po złamaniu uchwał zjazdowych przez
Ikonowicza i jego popleczników zrezygnowała z tej funkcji, na którą
została wybrana na XXV Kongresie PPS w Warszawie.
Nigdy nie uważaliśmy grupy Ikonowicza za kontynuacje PPS.
Daliśmy temu wyraz w licznych oświadczeniach drukowanych
przez polska prasę.
CKZ PPS jest zdania, że Polska Partia Socjalistyczna w Kraju już
się nie odrodzi. Dlatego tez uważamy się za jedynych
spadkobierców historii i tradycji Polskiej Partii Socjalistycznej.
Marek Gański:
Czy nie uważa Pan ,że
emigracyjna PPS występując ze struktur krajowych ,
zrezygnowała z czynnego udziału w życiu politycznym
naszego kraju i sama skazała się na rolę „strażniczki
tradycji”, co sprowadza jej działanie do hołubienia
historycznym dokonaniom PPS ,ale niewiele ma wspólnego z działalnością
PPS jako partii politycznej?
Jacek Kowalski :
Emigracyjna PPS dołożyła
wszelkich starań, żeby po upadku komunistycznego
systemu PRL reaktywować działalność
zlikwidowanej w 1948r. Polskiej Partii
Socjalistycznej. Owocem naszych starań i
dążeń był XXV Kongres PPS odbyty
w Warszawie w 1990 roku.
Już podczas obrad "okrągłego stołu"
okazało się, że ,ani prawicy, ani
ugrupowaniom centrowym, a tym bardziej postkomunistom nie
zależało na
powstaniu w kraju silnej, prawdziwej lewicy czym miała być
reaktywowana
PPS. Być może
zaowocowały tu ustalenia umawiających się stron
"gwarantujące" postkomunistom lewą stronę sceny
politycznej.
Po Zjeździe Zjednoczeniowym "szef" nowo wybranego
Centralnego Komitetu
Wykonawczego, Piotr Ikonowicz zaraz po Zjeździe zaczął
się pozbywać
emigracyjnych członków władz
naczelnych PPS - CKW, Rady Naczelnej i Sadu Partyjnego.
W krótkim czasie po Zjeździe emigracyjna PPS nie była już
w zasadzie
reprezentowana w tych władzach. Po złamaniu uchwał
zjazdowych i kandydowaniu w wyborach do Sejmu z list postkomunistycznej
SLD emigracyjna PPS cofnęła swoje uznanie dla Ikonowicza i jego
grupy. Wtedy tez powołaliśmy ponownie CKZ PPS i
napiętnowaliśmy jego "poczynania" oraz jego ataki na
Kościół, ,Solidarność i Armie Krajową.
Jak już wspomniałem nie widzimy obecnie szans na odrodzenie
się w Polsce
PPS jako masowej partii o dawnych tradycjach. Dlatego tez rola CKZ
sprowadza się teraz do strażniczki tradycji i historii PPS.
Sytuacja w Kraju i absolutny niedowład wśród grup używających
nazwy PPS
utwierdza nas tylko w tym przekonaniu.
W Kraju zaistniał brak prawdziwej partii lewicowej broniącej i
reprezentującej interesy pracownicze, walczącej o poprawę
losu ludzi biednych. Rolę ta w > przedwojennej Polsce spełniała
jak wszystkim wiadomo Polska Partia Socjalistyczna.
CKZ PPS poprze każda inicjatywę mającą na celu
reaktywowanie prawdziwej
PPS.
Przed zjazdem Rady Naczelnej wystosowaliśmy pismo do prof. Puchajdy,
w
którym naświetliliśmy nasze stanowisko. Na list nasz nie
otrzymaliśmy po dziś
dzień żadnej odpowiedzi. Z prasy dowiedzieliśmy się
natomiast, że prof.
Puchajda zamierza robić to samo co Ikonowicz ,a mianowicie ściśle
współpracować z SLD. Takiego "uzdrawiania" PPS
nie możemy uznać za właściwe.
Naszym zdaniem w Polsce PPS nie istnieje ,a poszczególne grupy używające
tej nazwy nie mogą być uznawane za kontynuatorkę
naszej ponad stuletniej partii.
Marek Ganski:
Piotr Ikonowicz popełnił zapewne
wiele błędów ,ale pamiętać należy
ze udało mu się przeforsować kilka ważnych
spraw ,podczas jego kadencji w sejmie. Pański atak na jego osobę
za krytykowanie kościoła i Solidarności ,może
świadczyć o nie znajomości
polskich realiów przez środowisko emigracyjne. Być może
Piotr Ikonowicz dostrzegał dużo wcześniej to ,co dzisiaj
już widać gołym okiem.
Negatywną rolę jaką odegrał kościół
i Solidarność po 1990 roku. Kościół
nie bacząc na biedę i stan państwa polskiego, jest
zainteresowany swoim udziałem w grabieniu majątku narodowego ,
rządy popierane przez Solidarność doprowadziły
kraj do zapaści gospodarczej ,a olbrzymią część
jego obywateli do nędzy. Trudno sobie
wyobrazić ,by ludzie lewicy za jakich uważam
członków emigracyjnej PPS .popierali działania
kościoła i Solidarności w ostatnim dziesięcioleciu.
Jacek Kowalski:
Zarzut Pana, jakoby Emigracja nie orientowała
się w sytuacji w Kraju, musze stanowczo odrzucić. Nie chcę
być tu złośliwy, ale
właśnie tak motywował to komunistyczny rząd PRL
odmawiając władzom emigracyjnym i Rozgłośni Polskiej
Radia Wolna Europa prawa do zabierania głosu w sprawach Polski.
Co się tyczy Kościoła i jego roli jaką odegrał w
historii Polski, to stwierdzam też z cala stanowczością, ze
gdyby nie to patriotyczne nastawienie Kościoła w ponad
tysiącletniej historii Polski ,a szczególnie rola Prymasa Tysiąclecia
i Papieża Jana Pawła II, to na pewno droga do odzyskania przez
Polskę niepodległości i suwerenności państwowej
byłaby o wiele dłuższa i cięższa. Polska
Partia Socjalistyczna od początku swego istnienia nigdy nie
atakowała Kościoła a przeciwnie dostrzegała jego
wybitną rolę w historii Kraju. PPS zawsze utrzymywała
poprawne stosunki z Kościołem, choć w szeregach
Partii było wielu ateistów i ludzi o
innych wyznaniach niż katolickie.
Podobnie ma się sprawa z
Solidarnością. PPS od samego początku strajku w Stoczni
Gdańskiej poparła rządania robotnicze. Podpisanie
porozumień gdańskich było początkiem końca
komuny. Gdyby nie wprowadzenie stanu wojennego rozpad tego totalitarnego
systemu narzuconego Polsce przez Stalina
byłby o wiele szybszy. Właśnie te dwa atakowane przez
Ikonowicza faktory - Kościół i Solidarność -
umożliwiły mu działanie
polityczne w niezawisłym Sejmie. PPS nie może
jednak tolerować łamania
przez niego demokratycznie przyjętych uchwal zjazdowych czym był
jego sojusz z SLD i wspólne kandydowanie z list tej postkomunistycznej
formacji. To był główny powód naszego nastawienia do
Ikonowicza i jego
grupy i nasza reakcja na te niezgodne z zasadami i tradycja Polskiej
Partii Socjalistycznej poczynania Piotra Ikonowicza. Ostatnie wystąpienia
nowego "lidera PPS", prof. Puchajdy też nie maja nic wspólnego
z Polska Partia Socjalistyczna.
Wracając do zarzutów postawionych przez Pana w
pytaniu to nie zgadzam się zupełnie z Pana poglądami, to
nie Kościół i Solidarność zrujnowała
Kraj, lecz komuniści rządzący Polska przez prawie pól
wieku, co widać dzisiaj gołym
okiem. To nie Solidarność doprowadziła
do zapaści gospodarczej i
dzisiejszego zadłużenia Polski. To postkomuniści i PSL
"koszą" teraz fachowców ze wszystkich ważniejszych
funkcji i osadzają je przez "swoich" Widać to
nawet w Monachium, gdzie nowym konsulem generalnym mianowano Wacława
Oleksego, brata byłego premiera, Józefa.
Marek Gąński:
Nikt nie kwestionuje roli Kościoła
i „Solidarności w historii Polski, ale krytycznie oceniam rolę
jaka odgrywają w obecnej sytuacji naszego kraju. Nazywanie zaś
obecnie rządzących „komunistami” czy post komunistami”
jest kompletnym nieporozumieniem. Są to czystej wody liberałowie
którzy lewicowej etykietki używają ze względów
marketingowych i nie wiele mają wspólnego z jakąkolwiek
lewicową ideologią. Wracając do Pana wypowiedzi. O ile
dobrze zrozumiałem PPS emigracyjna nie chce pozostawać na
uboczu życia politycznego i gotowa jest
poprzeć partię lewicową
która będzie bronić praw ludzi pracy, co nie koniecznie
musi oznaczać dążenie
do zmiany ustroju w kraju. Czy to oznacza, że nowa partia którą
gotowi jesteście poprzeć nie musi bezpośrednio
nawiązywać do nazwy i tradycji PPS?
Jacek Kowalski:
Nazywanie obecnej ekipy rządzącej
krajem, postkomunistami nie wyraża światopoglądu
obecnie rządzących, lecz umiejscawia ich w odpowiednim
przedziale naszej najnowszej historii. Za czasów PRL nie byli oni
żadnymi komunistami, tak jak teraz nie są socjalistami, ani
socjaldemokratami. Postkomuna to określenie umowne. Po wypowiedzeniu
go wszyscy wiedzą o kogo chodzi.
PPS na Zjeździe w 1990 roku wypowiedziała się za
sprawdzonym systemem gospodarki wolnorynkowej ze szczególnym uwzględnienie
praw robotniczych. Poparliśmy też poza własnością
prywatną sektor państwowy i spółdzielczy.
Dlatego tez emigracyjna PPS nie widzi potrzeby zmiany ustroju w Polsce.
Obecny ustrój jest naszym zdaniem ostateczny i umożliwia Polsce
członkostwo w NATO i wejście do Unii Europejskiej. Nowo
powstała partia, którą poparli byśmy musi silą rzeczy
nawiązywać do lewicowych, wolnościowych
i
demokratycznych tradycji PPS. Nie widzimy też żadnych przeszkód
w tym, żeby nosiła nazwę Polska Partia Socjalistyczna czy
Socjal-Demokratyczna. Swego
czasu toczyła się na emigracji dyskusja mająca na celu
zmianę nazwy naszej partii na Polska Partie Socjaldemokratyczna. Ze
względów historycznych - SDKPiL - zrezygnowaliśmy z tej zmiany.
Marek Gański :
Na zakończenie
dziękując za udzielone odpowiedzi, muszę się
przyznać do pewnego rozczarowania prezentowanymi
przez Pana poglądami. Pański
stosunek do kościoła, wolnego rynku
czy NATO jest dla mnie niezrozumiały.
Podczas ostatniego pobytu w Katowicach na Śląskim Forum
Społecznym, miałem okazję zapoznać się
z poglądami związkowców i lewicy z Europy Zachodniej. Mimo
wielu różnic, muszę przyznać, że
wykazują oni więcej
zrozumienia dla sytuacji w naszym kraju niż Pan, reprezentujący
polska lewicę emigracyjną. Żywię szczerą
nadzieję że poprzez ściślejsze kontakty między
emigracją, a lewicą krajową, możliwe jest
wyjaśnienie tych różnic.
Należy dyskutować
zacieśniać, kontakty dla
dobra całej lewicy. Niezależnie od
miejsca zamieszkania i różnego spojrzenia na kwestie ideologiczne.
Jeszcze raz dziękuję za
poświecony nam czas i mam nadzieję, że spotkamy się w
kraju ,gdzie „na żywo” wyjaśnimy sobie wszystko co nas
łączy i dzieli.
|