Od lewej: prof. Piotr Małoszewski (Chrz. Centrum), Krzysztof Nowacki (ZP" Zgoda"), Wiesław Lewicki (Kongres Polonii Niemieckiej), Marek Wójcicki i Józef Malinowski (ZPwN "Rodło") Aleksander Zając (Polska Rada w Niemczech)
Podczas spotkania postanowiono utworzyć Stałą Konferencję Dachowych Organizacji Polonii i Polaków w Niemczech złożoną z członków Konwentu: Chrześcijańskiego Centrum, Kongresu Polonii Niemieckiej, Rady Polskiej w Niemczech i Związku Polaków "Zgoda" w RFN oraz Związku Polaków w Niemczech spod znaku Rodła, której celem jest wypracowywania wspólnego stanowiska Polonii Niemieckiej i Polaków w Niemczech oraz reprezentowania go wobec władz niemieckich, polskich i Unii Europejskiej.
Ponadto opracowano wspólne postulaty w głównych sprawach nurtujących Polonię i Polaków w Niemczech na międzyrządowe rozmowy polsko-niemieckie nt. realizacji polsko-niemieckiego traktatu z 17 czerwca 1991 roku.
Obrady przebiegały w koleżeńskiej i konstruktywnej atmosferze. Ustalono, że spotkania Stałej Konferencji będą odbywały się regularnie.
Ocalić od zapomnienia, czyli dlaczego warto dokumentować Polonię - rozmowa ze znanym fotografikiem berlińskim Stefanem Dybowskim
Otrzymałem do rąk niezwykle interesujący album fotograficzny Twojego autorstwa, dokumentujący Polonię w Berlinie. Co było inspiracją do stworzenia tego ciekawego zbioru portretów, a właściwie dokumentacji fotograficznej Polonusów w Berlinie?
Środowisko Polonii berlińskiej obserwuję i fotografuję od wielu już lat. Dotąd nikt nie wpadł na pomysł regularnego i przede wszystkim systematycznego dokumentowania wydarzeń kulturalnych i politycznych a sytuacja w ostatnich latach zmieniła się na korzyść, gdyż w świecie Polonii rejestrujemy coraz więcej wydarzeń kulturalnych. Warto a nawet trzeba je dokumentować, choćby dlatego, by w ten sposób zachować o nich pamięć, ocalić je od zapomnienia. Tworząc pierwszy album było mi bardzo trudno wybrać z mojego zbioru najważniejsze zdjęcia. Było ich bardzo dużo i wiele czasu poświęciłem na ich selekcję. Zgodnie z moimi oczekiwaniami album spotkał się z dużym zainteresowaniem naszego środowiska, więc zdecydowałem się na wydawanie następnych, w odstępach mniej więcej dwuletnich. Dlatego też w przyszłym roku 2011 zamierzam wydać kolejny tomik, szczególnie, że już teraz zebrałem następną pokaźną „tekę” fotografii obrazujących bogate w wydarzenia życie naszych Berlińczyków.
Masz wiele zainteresowań twórczych. Kim jesteś bardziej - fotografem, grafikiem czy fotografikiem? Jak byś się sam określił?
Właściwie jestem architektem wnętrz i artystą malarzem. Ukończyłem Państwową Wyższą Szkołę Sztuk Plastycznych w Poznaniu, a dyplom zrobiłem w pracowni prof. Jana Węcławskiego. Fotografią dokumentalną i prasową zainteresowałem się w Berlinie i daje mi ona bardzo dużą satysfakcję. Niedawno miałem wystawę fotograficzną “Portrety kobiet” w berlińskiej firmie komunikacji miejskiej Berliner Verkehrsbetriebe (BVG). Bardzo chętnie fotografuję wydarzenia kulturalne a zwłaszcza koncerty. Cieszy mnie, jeżeli w moich fotografiach dostrzega się coś więcej, niż tylko dobre rzemiosło. Fotografia artystyczna jest moją największą pasją.
Jaka była Twoja do niej droga?
Szukając motywów do moich obrazów zadziwiała mnie zastana rzeczywistość i niepowtarzalność chwili. Tylko fotogafia gwarantuje wierność obrazu, a więc zaczęło się prozaicznie zakupem dobrego aparatu fotograficznego.Gdy nastał czas aparatów cyfrowych fotografia artystyczna nabrała dla mnie zupełnie nowych wymiarów. Moja pierwsza lustrzanka cyfrowa to był Canon 350 D, a teraz fotografuję Canonem 5D Mark 2. Pasjonuje mnie obraz rzeczywisty, w którym staram się odnaleźć dodatkowo coś nowego. Obecna technika pozwala widzieć rzeczywistość na wiele rozmaitych sposobów.
Jakie są Twoje plany artystyczne na najbliższy czas? Czy oprócz fotografii masz jeszcze inne upodobania artystyczne?
Oprócz tego, że ciągle fotografuję, dokumentując wydarzenia, zajmuję się grafiką użytkową i grafiką komputerową. Projektuję plakaty, okładki do CD i DVD, katalogi dla firm, zaproszenia na wystawy. Fotografia towarzyszy mi przeważnie we wszystkich moich grafikach. Obecnie projektuję np. mebel dla fabryki mebli WITOWA. Jeżeli chodzi o malarstwo, bo to jakby drugie ważne dla mnie zajęcie - szykuję nową wystawę w Polsce i w Szwecji.
Na jesień przygotowuję także wystawę fotograficzną „Polaków portret własny - ludzie mediów” w Berlinie, która eksponowana będzie również w Opolu. Ponadto staram się dokumentować Polonię nie tylko tę, żyjącą w Berlinie. Mam na przykład interesującą kolekcję fotografii z tegorocznych obchodów Europejskiego Dnia Polonii w Aachen. Już dzisiaj rezerwuję czas na dokumentowanie przyszłorocznego wręczenia nagrody „Polonicus” – moim zdaniem bardzo udanej inicjatywy polonijnej.
Przygotowujesz inne ciekawe projekty. Opowiedz proszę o nich.
Jesteśmy w trakcie rejestracji stowarzyszenia kulturalno-integracyjnego, z którym wiążę wiele planów. Chcę wraz z grupą przyjaciół organizować i wystawiać polską sztukę współczesną oraz realizować spotkania z ważnymi dla polskiej kultury twórcami. „Amber”, bo tak nazywa się nasz klub, będzie na pewno interesującym miejscem spotkań i wymiany projektów kulturalnych, nie tylko dla twórców z erlina, ale też wszystkich zainteresowanych szeroką formułą integracji poprzez kulturę polską w środowisku, w którym żyjemy.
Dziekuję za rozmowę i życzę powodzenia wszystkim Twoim wielce interesującym przedsięwzięciom.
Wobec doświadczeń ze wschodu i obaw, że walki w Warszawie będą oznaczały zniszczenie miasta i straty ludności cywilnej, wahano się czy objąć ją "Burzą". Przeważyło jednak przekonanie, iż bitwa o Warszawę ma znaczenie nie tylko wojskowe, ale także polityczne, ponadto brano pod uwagę napięcie emocjonalne panujące wśród mieszkańców stolicy i gorącą chęć walki wyrażaną przez żołnierzy AK. Ostatecznie rozkaz o rozpoczęciu powstania w Warszawie wydany został - z udziałem Delegata Rządu i przewodniczącego RJN - 31 lipca, gdy czołowe jednostki Armii Czerwonej docierały do położonej na wschodnim brzegu Wisły dzielnicy Praga.
Niemiecki minister gospodarki Rainer Bruederle chce zabiegać za granicą o wysoko wykwalifikowanych pracowników, których potrzebują firmy w Niemczech. Jak ocenił w wywiadzie prasowym, firmy mogłyby wprowadzić zachęty finansowe dla zagranicznych fachowców. "Temat, w jaki sposób Niemcy mogą wreszcie stać się atrakcyjne dla fachowej siły roboczej z zagranicy, zajmuje wysokie miejsce w moim programie" - powiedział Bruederle w opublikowanej w piątek rozmowie z dziennikiem gospodarczym "Handelsblatt". "Niemcy mają w tej sprawie wiele do nadrobienia" - dodał.
Drodzy Przyjaciele Centrum Kultury IGNIS, od wielu lat w Centrum Kultury IGNIS prowadzone są prace integracyjne z prawdziwego zdarzenia. To właśnie tu, wielu artystów pochodzenia polskiego miało okazję występować przed publicznością zainteresowaną kulturą, która zwykle za darmo mogła delektować się ich koncertami. Obiekt był zawsze otwarty dla wszystkich, a jego pomieszczenia były wielorako wykorzystywane. W ciągu 26 lat istnienia Centrum wiele osób skorzystało z oferty tego ponadregionalnego i międzynarodowego Centrum, nawiązywało liczne kontakty, celebrowało sukcesy, przeżyło wiele niezapomnianych chwil. Istnienie takiego obiektu oczywiście kosztuje, i jak się dowiadujemy, IGNIS stoi przed groźbą jego zamknięcia z powodu braku środków! „Wynalazczyni” oraz Kierowniczka Centrum, Lila Andrzejewski, poinformowała nas, że pozostające do dyspozycji pieniądze wystarczą jedynie do końca października - brakuje 10.000 Euro! Długo możemy szukać odpowiedzi na pytania typu: „kto jest temu winien?” czy „kto powinien wyłożyć pieniądze?”, ale tego typu debaty na pewno nie prowadzą do zebrania brakujących środków!
Jeśli również w przyszłości pragniemy w IGNIS poznawać inne kultury, przeżywać kolejne koncerty, uczyć się, prowadzić filozoficzne dyskusje, bawić się, muzykować i nawiązywać nowe kontakty, to właśnie teraz nadszedł czas walki o utrzymanie Centrum IGNIS, aby w ten sposób Lili Andrzejewskiej i IGNISOWI odwdzięczyć się za to, czym zostaliśmy tak szczodrze obdarzeni, i wspólnie zebrać brakującą kwotę.
Z pewnością wiele osób, w szczególności artyści, chciałoby przyłączyć się do „Akcji ratowania Centrum IGNIS” i ma niejeden pomysł na to, co można byłoby zrobić, aby pozyskać brakujące 10.000 Euro (zbiórki pieniędzy, założenie towarzystwa, szukanie nowych sponsorów, wykorzystanie kontaktów politycznych etc.). Sukces takiej akcji wymaga jednak oceny i weryfikacji pomysłów, koordynacji poszczególnych kroków i wspólnych działań!
Z uwagi na to, proponujemy, aby wszyscy zainteresowani wsparciem Centrum IGNIS spotkali się w niedzielę, 4 lipca 2010 roku o godzinie 11:00 w Centrum Kultury IGNIS w Kolonii w celu przedyskutowania tej sprawy. (IGNIS e.V. Europäisches Kulturzentrum, Elsa-Brändström-Straße 6, 50668 Köln, tel.: 0221 - 72 51 05, e-mail: info@ignis.org, Homepage: www.ignis.org)
Dla każdego z nas 10.000 Euro to bardzo dużo, ale wspólnie możemy – dobrymi pomysłami i inicjatywami - coś zdziałać! Przynajmniej powinniśmy spróbować...
Thomas & Jola Wolters
Szanowni Państwo, drodzy Znajomi i Przyjaciele, Użytkownicy Centrum Kultury Ignis!
Artykuł, który ukazał się we wczorajszej gazecie Kölner Stadt-Anzeiger, liczne telefony z mediówow, m.in. z WDR, zawdzięczamy uporczywym staraniom naszych niemieckich i rosyjskich przyjaciół/użytkowników Ignis.
Jesli zależy również Państwu/Wam na kontynuacji działalności naszego ośrodka, dajcie temu wyraz. Zróbcie coś.
Posiadanie tak pięknego ośrodka kultury, jakiego nie ma w tym mieście i okolicy nikt inny, nie jest prawem, które każdemu przysługuje, nie jest czymś co się każdemu należy. Tak jak nie jest nim moja praca społeczna i 26-letnie walki o jego dobry poziom i przetrwanie.
Teraz pora na Państwa/na Was.
Myślenie typu: nie pójdę na wybory by móc potem powiedzieć: „ja go nie wybrałam/wybrałem” jest luksusem, który wychodzi bokiem.
Podobnie ma się sprawa dalszego istnienia Ignis i mojego zaangażowania w polską w nim działkę.