Tu jestes: Home Nowości Berlin płynący piwem…
POLECAMY !
Nadchodzące wydarzenia
 

Poprawne wyświetlanie tej strony gwarantuje:

 



 oraz wiele innych "mniej popularnych" przeglądarek.
Berlin płynący piwem…

Narodowym trunkiem Niemców było, jest i będzie piwo. Nawet samo staropolskie słowo - trunk pochodzi od niemieckiego czasownika „trinken”, co znaczy pić.
Piwo trafiło do Niemiec dopiero 1040 roku. Jego historia zaczęła się nieco wcześniej, bo 500 lat p.n.e w Mezopotamii. Robotnicy budujący tam świątynię Erech część dniówki otrzymywali w postaci płynnego napoju podobnego do dzisiejszego piwa.
Pierwszy niemiecki browar – Weihenstephan powstał w 11 wieku w Freising niedaleko Monachium. Zresztą  do dziś działa tam jako Bayerische Staatsbrauerei czyli Państwowe Browary Bawarskie.

Tak jak Czesi rywalizują z Niemcami w sztuce piwowarskiej, tak Monachium rywalizuje z Berlinem w ilości, jakości i różnorodności lokali, gdzie można posmakować złotego trunku. Berlin na pewno nie przebije Monachium, gdzie co roku w październiku odbywa się największe święto piwa, ale stara mu się chociaż trochę dorównać. Do dziś produkowane są w stolicy Niemiec stare typowe berlińskie marki – Berliner Kindl, Berliner Pilsner i Schultheiss. Kiedyś szczególnie lubianym przez młodzież było Berliner Weisse  - piwo o prawie białym kolorze i mniejszej zawartości alkoholu. Tradycyjnie pije się je w szklanych pucharach przez słomkę z dodatkiem czerwonego soku malinowego lub zielonego soku leśnego. Inna ciekawa mieszanka lubiana przez młodych Niemców jest Weizenbier ( piwo pszeniczne) pite z sokiem bananowym.

Dla Polaka brzmi to dziwnie, natomiast prawie każdy przeciętny Niemiec w ten sposób w swoim życiu zaczynał swoją piwną karierę. Dodawanie soku do jakichkolwiek piw poza wymienionymi traktowane jest w Niemczech jako barbarzyństwo. Można za to spróbować nietypowych piwnych kreacji, które mają swoje specjalne nazwy : Alsterwasser – pils z fantą, Braune Baer (brunatny niedźwiedź)– Guiness z colą, Gruner Sueden (zielone południe) – pils z curacao lub African Star – pils z campari. Wszędzie i zawsze chętnie pije się w Niemczech …diesla. Diesel to niskoprocentowa mieszanka piwa z cola. Dlatego nie należy się dziwić, gdy Niemiec w restauracji a nie na stacji benzynowej zamawia diesla. Zresztą po takim dieslu Niemiec może spokojnie wsiąść do swojego diesla i pojechać, ponieważ w Niemczech dozwolona jest jazda do ???.promili alkoholu w piwie.

Najbardziej znanym piwnym wyszynkiem w zachodniej części Berlina jest Mommsen Eck - Haus der 100 Biere ( Dom 100 piw), który funkcjonuje w dzielnicy Wilmersdorf od 1905 roku.  Nie wychodząc z tego lokalu możemy w jeden wieczór odbyć podróż dookoła świata. zaczniemy ją od Bawarii pijąc  „Koenig Ludwig”, potem we Francji skosztujemy najmocniejsze piwo świata „Belzebuth”. Po drugiej stronie kanału czeka na nas w Irlandii „MC Parland Red Beer”. A stamtąd już blisko do Ameryki Północnej, gdzie pije się „Anheusr Busch”. Nie możemy pominąć Ameryki Południowej, gdzie  nie tylko machos w Meksyku piją „Dos Eqius”. Stamtąd skokiem kangura dostajemy się do Australii słynącej z „Forstera”. W drodze powrotnej zaglądamy do Tajlandii, żeby spróbować „Singla Gold”. Tuż obok w Chinach  podczas przesiadki do Europy wypijamy „Tsingtao”.

Na końcu zajrzymy do Czech zawsze i wszędzie, podkreślających, że to one są prawdziwą ojczyzną pilsa. W Pradze przywita nas słynny „ Staropramen”, a z Czech tylko dwie godziny jazdy samochodem, żeby znaleźć się z powrotem w Mommseneck. Tutaj można też zjeść typowa berlińską zakąskę – Berliner Currywurst – kiełbasę z sosem pomidorowym zmieszanym  z curry. Brzmi to może mało zachęcająco, ale zapewniam, że smakuje wyśmienicie. Kto natomiast chciałby spróbowac typowo niemieckich dań jakimi są na przykład opiekana golonka lub zupa typu Eintopf (w dosłownym tłumaczeniu wszystko w jednym garnku) powinien udać się do samego centrum byłego Berlina Zachodniego na Rankestrasse. do restauracji  Ranke 12. W ramach zwiedzania najbardziej znanych berlińskich zabytków  po spacerze w ogrodach Pałacu Charlottenburg, warto zajrzeć do mieszczącej się tuż obok restauracji z własnym browarem – Brauhaus Lemke.

Posiada on również swoja filię we wschodniej części Berlina  przy Dirckenstrsse, w której piwo zamawia się na metry mierzone w ilości kufli znajdujących się na specjalnych długich tacach noszonych przez kelnerów na ramieniu. Również we wschodniej części Berlina, w dzielnicy Friedrichshain, ma swoją siedzibę ostatni prywatny berliński browar Hops& Barley. Jego właściciel własnoręcznie nalewa gościom swoje piwa, które jak sam twierdzi jest ostatnim piwem z charakterem. Kto tymczasem chciałby sprawdzić czym rożni się browar bawarski od berlińskiego może zajrzeć na Potsdamer Platz do Sony Center. Tam na kilku piętrach można napić się, najeść i być obsłużonym po iście po bawarsku. Kto zatęskni za bardziej egzotycznymi piwami, może na koniec podróży  po berlińskich piwiarniach zajrzeć do Irisch Pub w Europa Center przy Breitscheidplatz, gdzie czeka tam na niego Guiness i live muzyka do czwartej rano.

Po intensywnej płynącej piwem berlińskiej nocy najszybciej nabierze się sił siedząc na świeżym powietrzu na plaży jednego z licznych „ Strandbars” czyli barów plażowych tętniących życiem latem na brzegach Szprewy i Haweli.

Autorka  Agata Lewandowski

 

Komentarze użytkownika Polecane Drukuj Wyślij znajomemu Czytaj więcej
PDF
 
WebKongres
Ulti Clocks content

Poniedziałek
06
Wrzesień 2010
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama