|

Z okazji 70-tej rocznicy napaści Niemiec Hitlerowskich na Polskę i 65 rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego w sali Misji Katolickiej w Dortmundzie pod opieką pralata ks. R. Mroziuka i organizacyjnego talentu Tadeusza Sokołowskiego spotkali się 25-go października wszyscy, którzy pragną pokoju i tego, aby pamięć tamtych wydarzeń nie zaginęła. Na spotkanie przybyła Konsul Generalna J. Róża Kozłowski z konsulem Jackiem Frączkiem, prasa, oficerowie sztabowi wojsk lotniczch, poeci, muzycy, artyści.
Chór Benedictus z Wuppertalu zaprezentował niesamowity koncert od muzyki poważnej do jazzu. Jako odpowiedzialna za część artystyczną wieczoru prowadziłam program. Od dawna nie obserwowałam takiego poczucia wspólnoty, reakcji na wiersze i muzykę w tej samej sali, gdzie spotykamy sią raz na kwartał, czytając własne wiersze i śpiewając polskie pieśni. „Czerwone maki na Monte Casino” publiczność śpiewała razem z wykonawcami, Elżbietą i Wojciechem Stemplami z Bielefeldu, własnego autorstwa poezję śpiewał Zbigniew Stelmach z Koloni dedykując piękną pieśń poetycką pani Konsul Generalnej. Rodzinna i bliska atmosfera była powodem, że Pani Konsul Generalna nie śpieszyła się do domu, czym od razu podbila serca wszystkich.

Referat o Powstaniu Warszawskim ciekawie i inaczej wygłosił dr Andrzej Michalczyk. Wiersz, na którym wychowały się pokolenia poetów i zwykłych ludzi „Oda do miłości ojczyzny” Ignacego Krasickego, zaczynający się od słów ”święta miłości kochanej ojczyzny...” wszyscy powtarzali na głos. W kuluarach zadałam gościom kilka pytań, pierwszym był dr J.L. Janiszewski, poeta, malarz, wydawca, wykładowca uniwersyteckim: „Co uważa Pan za istotne w spotkaniach okolicznościowych, takie jak to?” To spotkanie to nie tylko lekcja historii, ale też patriotyzmu i świadomości w identyfikowaniu się z korzeniami własnego pochodzenia. Kultura jest orężem – korzystajmy z tego. Czego życzę Pani, Polonii i sobie jako Polakowi i człowiekowi sztuki. Potem to samo pytanie zadałam prałatowi ks. dr R. Mroziukowi. Pani Stanisławo – odpowiedział – takie dzialania, takie spotkania wyrażają głębię duszy, która miłuje Boga i Ojczyznę. Człowiek, Pani Stanisławo, chce dzielić się swoimi ideałami z innymi, i to jest piękne. Jestem przekonana że takie wieczory są fundamentalną formą dzialalności na obczyźnie i dają siłę do dalszego działania.
Z Dortmundu Stanisława Zdrodowska |