Tu jestes: Home
POLECAMY !
Nadchodzące wydarzenia
 

Poprawne wyświetlanie tej strony gwarantuje:

 



 oraz wiele innych "mniej popularnych" przeglądarek.
1 | 100 | 212 | 58629 |
Mensch und Raum

Es gibt viele Definitionen des Raums und lang ist die Liste der Synonyme von Raum. Und dabei versteht jede Kultur unter dem Begriff Raum etwas anders. Der Mangel an Raum war ein mächtiger Motor für viele große Bewegungen in der Geschichte gewesen. Trek-Fans kennen die unendlichen Weiten des Welt-Raums, die es zu erkunden gilt. Doch was bedeutet der Raum für den einzelnen Menschen?

Warum? Diese Frage stand in meinen weit aufgerissenen Augen und wartete auf eine Antwort. Doch die kam nicht, er – mein deutscher Freund – saß bereits an seinem Schreibtisch, vertieft in irgendwas, wozu ich keinen Zugang hatte. Ich verließ das Zimmer – und darum ging es letztendlich. Ich litt ein bisschen darunter … na gut, ich litt sehr und war mir sicher, jetzt ist Schluss mit uns – und es ist nur die Frage der Zeit. Warum darf ich nicht in seinem Zimmer sein, einfach so, während er etwas macht?

Im kommunistischen Polen hatte selten jemand ein großes Haus oder eine große Wohnung. Kinder hatten zwar meistens ihre Zimmer, aber sie mussten manchmal zu zweit darin wohnen. Die Zimmer waren auch nicht verschließbar. Wozu? Geheimnisse vor den Eltern?! Was ist das für ein Unsinn?! Die hatte man einfach nicht zu haben. Die Mutter oder der Vater durfte jederzeit das Kinderzimmer betreten, und wehe, wenn das Kind sich dagegen aufzulehnen versuchte! Wenn man also seine Ruhe haben wollte, ging man in die innere Emigration, in sich hinein. Und da blieb man eine Weile. Oder ein paar Tage – je nach Bedarf. Die ständige Präsenz der Familienmitglieder im Alltag gehörte einfach zum Leben dazu. Um einen herum tobte das Familienleben, man blieb aber in sich gekehrt.

Komentarze użytkownika Polecane Drukuj Wyślij znajomemu Czytaj więcej
PDF
Wpisany przez Wiesław Lewicki   
Wtorek, 15 Grudzień 2009 11:34
 
Sydonia

 Znajomość dawnych opowieści, podań i legend nosimy ukrytą w bagażu wiedzy o naszej kulturze. Nadchodzi dzień, gdy sięgamy doń, by w baśniowości i magii odkryć uniwersalne myśli, tajemnicę symboli i mądrość przesłania. Dowodem niech będzie ta oto historia.

Jej początki mają miejsce w Stargardzie Szczecińskim, skąd Iwona Krok pochodzi.
- Niezwykłe miasto – mówi. Znam wszystkie jego kąty, mury, parki, zaułki, skwery, podwórka i bramy. Nieobce są mi i jego dzieje. Tu się wychowałam i wyrosłam. Biedę tutejszą też poznałam przed laty i nawet jej zapomnieć nie mogę, tak dała mi się we znaki, tak przybiła. Przez tę nędzę to mi się nawet uczyć nie chciało. Do szkoły chodziłam niekiedy z przymusu jedynie. Często byłam zmęczona albo głodna i chęci do nauki brakowało... Co tam mówić? Dziś na to wszystko inaczej patrzę, dziś to inaczej oceniam.
Zamyśla się, kiwa przecząco głową, jakby nie miała ochoty na zwierzenia. Po chwili przełamuje się:
- Bieda poniża, upokarza, ale czasami  wynosi. Proszę wierzyć, że tak jest. Mnie wyniosła, ale najpierw tupetu nabrałam i szorstkości. Kiedy w ostatniej klasie szkoły średniej moja nauczycielka od polskiego przygotowywała na zakończenie roku przedstawienie „Sydonia, czyli piękność niezłomna”, to zwróciła się do mnie z taką nieszczerą wyrozumiałością:
- Dla ciebie Iwonko mamy rolę żebraczki. Nie będziesz musiała nic mówić. A jak na premierę nie przyjdziesz, też nie stanie się nic złego. Bez  kłopotów będzie. W łachmany miałam się przebrać, a Laurunia Pokorniak włożyła kosztowny strój wypożyczony z teatru i była Sydonią von Bork. Chłopcy zaraz krzyczeć zaczęli, że Laura za chuda, przemądrzała, że miny głupie robi, mało co wie, a chodzi jak indyczka i udaje kogoś kim nie jest.
- Laura jest celującą uczennicą, a ta kreacja dla niej - nagrodą za pilność – zadecydowała nasza wychowawczyni, bo wcale nie była sprawiedliwa i bogatym Pokorniakom zawsze  chciała się  przypodobać.

Komentarze użytkownika Polecane Drukuj Wyślij znajomemu Czytaj więcej
PDF
Wpisany przez Slawa Ratajczak   
Środa, 16 Grudzień 2009 14:19
 
„Jarmak Gwiazdkowy – świąteczne spotkanie z Polską“ w Poczdamie

W Polsce stosunkowo nieznana jest tradycja organizowania Jarmarków Bożonarodzeniowych, która z kolei w Niemczech sięga aż XV stulecia. Niezwykle bogate i żywe zwyczaje bożonarodzeniowe są natomiast kultywowane w każdym polskim domu. Połączenie tych obu aspektów, bogactwa i różnorodności zwyczajów świątecznych w Polsce i tradycji jarmarkowej w Niemczech tworzy niezwykle interesującą, pełną wzajemnych kulturalnych, artystycznych czy kulinarnych inspiracji atmosferę.
Co roku ten wyjątkowy przedświąteczny nastrój przyciąga na trwający jeden weekend Jarmark Gwiazdkowy ponad dziesięć tysiące mieszkańców Poczdamu, Berlina i Brandenburgii. Przy Nowym Rynku, najbardziej urokliwym placu Poczdamu, tradycje wigilijne prezentuje kilkuset artystów i rzemieślników z Polski.

Na szóstym już Jarmarku Gwiazdkowym przewiduje się między innymi:
•    20-godzinny program sceniczny z licznymi artystami z Polski i Niemiec – chóry, grupy folklorystyczne, jazz i folk.
•    Liczne teatry uliczne zagwarantują niezwykłą atmosferę na placu – codziennie na zakończenie wieczoru wystąpi teatr ognia.
•    Bogatą ofertę dla dzieci - występy teatrów i mimów oraz codziennie otwarty Warsztat Świętego Mikołaja
•    Artyści i rzemieślnicy z Polski zaprezentują swoje unikatowe produkty na ponad 50 stanowiskach.
•    Skosztować będzie można tradycyjnych polskich potraw wigilijnych – bigosu, pierogów, barszczu.
•    Prezentację kulturalnych i turystycznych walorów rozlicznych polskich regionów, miast i stowarzyszeń odbędzie się w budynku dawnych stajni królewskich

Jarmark Gwiazdkowy organizowany jest wspólnie przez poczdamski Dom Historii Brandenbursko-Pruskiej i poznańskie Centrum Kultury Zamek a odbywa się na kameralnym dziedzińcu dawnych stajni królewskich (Kutschstallhof) przy Nowym Rynku (Neuer Markt) w Poczdamie.
4 grudnia od godziny 16 do 20
5 grudnia od godziny 10 do 20
6 grudnia od godziny 10 do 19

Bilet wstępu kosztuje 2 Euro, dzieci nie mające jeszcze 140 centymetrów wzrostu mają wstęp wolny

Komentarze użytkownika Polecane Drukuj Wyślij znajomemu Czytaj więcej
PDF
Wpisany przez Wiesław Lewicki   
Środa, 25 Listopad 2009 11:20
 
Niemcy nie otworzyły całkowicie rynku pracy dla Polaków

Rząd: tak, związkowcy: nie

Niemcy nie otworzyły całkowicie rynku pracy dla Polaków. Wielu obeszło jednak ograniczenia.

Przedsiębiorcy zza Odry chętnie widzieliby w firmach Polaków. Przeciwko są głównie związki zawodowe. Polacy jeszcze nie mogą pracować w RFN na tych samych zasadach co Niemcy. RFN wykorzystała maksymalnie okres przejściowy na otwarcie rynku pracy dla obywateli Polski, który zakończy się w kwietniu 2011 r. Zdaniem Ireneusza Jabłońskiego z Centrum im. Adama Smitha przedłużenie tego okresu to polityka, która nie ma żadnego uzasadnienia i szkodzi przede wszystkim Niemcom. Nawet niemieccy przedsiębiorcy opowiadają się za wcześniejszym zniesieniem ograniczeń. - Wciąż dużą siłę oddziaływania na niemiecki rząd mają związki zawodowe, które skutecznie blokują otwarcie ich rynku pracy – tłumaczy Ireneusz Jabłoński. Polska zrezygnowała z okresu przejściowego dla obywateli Niemiec w styczniu 2007 r. W październiku 2007 r. Niemcy otworzyły rynek dla inżynierów, m.in. o specjalności budowa maszyn, budowa pojazdów, budowa statków i elektrotechnika.

Komentarze użytkownika Polecane Drukuj Wyślij znajomemu Czytaj więcej
PDF
Wpisany przez Rafał Fabisiak   
Piątek, 20 Listopad 2009 08:15
 
2009 – rokiem Wojciecha Korfantego

O historii i tożsamości Śląska nie sposób mówić, nie przywołując postaci Wielkiego Syna tej Ziemi - Wojciecha Korfantego. Właśnie w tym roku wydaje się to konieczne i znaczące. 2 lipca 2008 Sejmik Województwa Śląskiego przyjął rezolucję o ogłoszeniu roku 2009 Rokiem Wojciecha Korfantego.

Jednocześnie Marszałek Województwa Śląskiego - Bogusław Smigielski i Przewodniczący Sejmiku Województwa Śląskiego Michał Czarski wystosowali Apel do Mieszkańców Województwa Śląskiego, do Powiatów i Gmin, w którym  czytamy: „Decyzję Sejmiku uzasadnia przypadająca w tym roku 70. rocznica śmierci tego wybitnego Ślązaka-Polaka, która o niespełna miesiąc poprzedza rocznicę upadku Polski pod nawałą hitlerowską i bolszewicką - tej Polski, dla której Wojciech Korfanty, jej żarliwy orędownik i patriota, poświęcił całe życie; tej Polski, o której wolność i niepodległość ów znakomity publicysta i polityk walczył nie tylko słowem w pruskim Landtagu i Reichstagu oraz na łamach prasy, tej Polski, której granice wytyczał także orężem, walcząc w zwycięskich Powstaniach Wielkopolskim i Powstaniach Śląskich.

Niech Rok Wojciecha Korfantego przywróci zbiorowej pamięci potomnych jego osobę, działalność i dokonania, które na wieki zadecydowały o przyszłości Śląska, a tym samym Rzeczypospolitej Polskiej. Wojciech (Adalbert) Korfanty urodził się w górniczej rodzinie w osadzie Sadzawki, w parafii siemianowickiej.

Od września 1879 roku pobierał nauki w pruskiej szkole ludowej. Był zdolnym uczniem, więc rodzice zdecydowali, iż powinien kontynuować naukę w Katowickim Gimnazjum Królewskim.

Niestety, za działalność w propolskich organizacjach, za poglądy, które odważnie głosił, naraził się władzom szkoły i tuż przed maturą otrzymał tak zwany wilczy bilet nakazujący natychmiastowo opuścić mury szkolne.

Komentarze użytkownika Polecane Drukuj Wyślij znajomemu Czytaj więcej
PDF
Wpisany przez Slawa Ratajczak   
Niedziela, 15 Listopad 2009 09:41
 
Polska zdecydowana wesprzeć żądania niemieckiej Polonii


Szefowie niemieckiej i polskiej dyplomacji, Guido Westerwelle i Radosław Sikorski Foto Robert Gardzinski - źródło: Fotorzepa
Autor Piotr Jendroszczyk - Rzeczpospolita 23-11-2009

Po latach wahań MSZ chce wesprzeć Polaków walczących o swoje prawa w Niemczech
– Uzyskaliśmy od polskiego MSZ zapewnienie wsparcia naszych postulatów. Oznacza to zmianę jakościową w naszych relacjach – mówi „Rz” Marek Wójcicki ze Związku Polaków w Niemczech spod znaku Rodła. Chodzi o rozpoczęcie dyskusji z władzami Niemiec na temat asymetrii w traktowaniu przez Polskę niemieckiej mniejszości oraz Polonii w Niemczech. Był to temat narady polskich konsulów, która rozpoczęła się w piątek w Kolonii, a zakończyła w niedzielę w siedzibie Związku Polaków w Niemczech w Bochum.

Zagłębie Ruhry jest regionem, gdzie mieszka kilkadziesiąt tysięcy osób pochodzenia polskiego. Jako jedyna grupa polonijna w Niemczech spełniają warunki pozwalające na traktowanie ich jako polskiej mniejszości.

Pozostali Polacy w Niemczech to imigranci, przybyli tam po wojnie, nie mieszczą się w definicji mniejszości. – Staramy się o odzyskanie statusu, jaki mieliśmy przed wojną i jakim cieszą się obecnie Duńczycy, Fryzyjczycy czy Serbołużyczanie – tłumaczy Wójcicki.

Komentarze użytkownika Polecane Drukuj Wyślij znajomemu Czytaj więcej
PDF
Wpisany przez Piotr Jendroszczak   
Poniedziałek, 23 Listopad 2009 14:04
 
To nie tylko lekcja historii

Z okazji 70-tej rocznicy napaści Niemiec Hitlerowskich na Polskę i 65 rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego w sali Misji Katolickiej w Dortmundzie pod opieką pralata ks. R. Mroziuka i organizacyjnego talentu Tadeusza Sokołowskiego spotkali się 25-go  października wszyscy, którzy pragną pokoju i tego, aby pamięć tamtych wydarzeń nie zaginęła. Na spotkanie przybyła Konsul Generalna J. Róża Kozłowski z konsulem Jackiem Frączkiem, prasa, oficerowie sztabowi wojsk lotniczch, poeci, muzycy, artyści.

 

Chór Benedictus z Wuppertalu zaprezentował niesamowity koncert od muzyki poważnej do jazzu. Jako odpowiedzialna za część artystyczną wieczoru prowadziłam program. Od dawna nie obserwowałam takiego poczucia wspólnoty, reakcji na wiersze i muzykę w tej samej sali, gdzie spotykamy sią raz na kwartał, czytając własne wiersze i śpiewając polskie pieśni. „Czerwone maki na Monte Casino” publiczność śpiewała razem z wykonawcami, Elżbietą i Wojciechem Stemplami  z Bielefeldu, własnego autorstwa poezję śpiewał  Zbigniew Stelmach z Koloni dedykując piękną pieśń poetycką pani Konsul Generalnej. Rodzinna i bliska atmosfera była powodem, że Pani Konsul Generalna nie śpieszyła się do domu, czym od razu podbila serca wszystkich.

Komentarze użytkownika Polecane Drukuj Wyślij znajomemu Czytaj więcej
PDF
Wpisany przez Wiesław Lewicki   
Wtorek, 17 Listopad 2009 00:06
 
Angela Merkel: nie byliśmy pierwsi; Solidarność to był odważny zryw

Kanclerz Niemiec Angela Merkel PAPAngela Merkel, Michaił Gorbaczow i Lech Wałęsa przeszli ze wschodu na zachód mostem Boesebruecke niedaleko byłego punktu kontrolnego między oboma częściami Berlina na Bornholmer Strasse. To tam przed 20 laty otwarto pierwszy szlaban graniczny między NRD a Berlinem Zachodnim.
- Nie byliśmy pierwszymi, ale uczestniczyliśmy w zakończeniu zimnej wojny. Cieszymy się, że możemy powitać wśród nas Lecha Wałęsę. Solidarność była odważnym zrywem klasy robotniczej przeciwko ustrojowi. Byliśmy świadkami, jak klasa robotnicza przy pomocy inteligencji wzięła sprawy w swoje ręce - mówiła kanclerz Niemiec Angela Merkel, witając gości przybyłych z okazji 20. rocznicy upadku muru.

- Dobrze, że możemy się spotkać w podobnej atmosferze, która towarzyszyła tamtym wydarzeniom - dodała Merkel.

Jak zaznaczyła kanclerz, ma świadomość, że osoby, które pierwsze przekraczały granice, niekoniecznie od początku o tę wolność walczyły.

- Jest z nami też osoba, która nie od początku musiała się godzić, z tym, co się działo. Ale odkąd pan objął władzę, wiedzieliśmy, że coś się musi zmienić - tymi słowami Angela Merkel powitała Michaiła Gorbaczowa. - Gdy patrzę, jak dziś radzą sobie młodzi ludzie wychowani w Unii, wiem, że opłacało się o to walczyć, to dla nas bardzo piękny dzień - dodała.

Zobacz relację z obchodów 20. rocznicy upadku muru berlińskiego w Onet.tv

Komentarze użytkownika Polecane Drukuj Wyślij znajomemu Czytaj więcej
PDF
Wpisany przez PAP   
Wtorek, 10 Listopad 2009 09:23
 
« PoczątekPoprzednia12345678910NastępnaOstatnie »

strona 7 z 14
WebKongres
Ulti Clocks content

Wtorek
07
Wrzesień 2010
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama