Nasz Dziennik, Poniedzialek, 23 lipca 2001r. - nr 170
Niniejszy artykul jest kolejnym z serii tekstów poswieconych 10.
rocznicy podpisania polsko-niemieckiego "Traktatu o dobrym sasiedztwie i przyjaznej wspólpracy" Rzad Niemieckiej Republiki Federalnej poprzez podpisanie z rzadem Rzeczypospolitej Polskiej "Traktatu o dobrym sasiedztwie i przyjaznej wspólpracy" w roku 1991 zapewnil sobie uznanie przez Polske istnienia na jej terytorium mniejszosci niemieckiej. Jednoczesnie odmówil uznania na swoim terenie - faktycznie istniejacej - mniejszosci polskiej. Polacy w Niemczech nazywani sa "grupa polska", a tym samym nie maja zadnej mozliwosci egzekwowania swoich praw. Niemcy nie tylko nie uznali Polaków za mniejszosc narodowa, ale jednoczesnie pod pretekstem jednoczenia Polonii czynnie wlaczyli sie do procesu rozbijania i niszczenia zwiazków polskich dzialajacych na terenie RFN. W procesie tym aktywny udzial brali nie tylko wysocy urzednicy Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnetrznych, ale przede wszystkim dzialacze polonijni zydowskiego pochodzenia. W nawiazaniu do drugiej czesci artykulu z dnia 13 lipca 2001 r. ("Nasz Dziennik" nr 162) dzisiaj publikujemy trzecia czesc materialu na ten temat.
Kolejna próba
Ponowne zebranie zalozycielskie Polskiej Rady w Niemczech - Zrzeszenie
Federalne (PRwN - ZF), nazwane dla niepoznaki "I Konferencja Zrzeszenia Federalnego Polska Rada w Niemczech", mialo sie odbyc w dniach 13-14 XII 1996 r. w Saarbruecken (Kraj Saary). Po odmowie udzialu w nim duzych organizacji z planowanych 61 osób na zebranie przyjechaly wybrane 42 osoby w wiekszosci pochodzenia zydowskiego. Jak pisze w swoim sprawozdaniu Michael Weintraub, "na sali panowala ogromna dyscyplina.Juz dawno przedstawiciele Polonii w Niemczech nie dyskutowali ze soba w
sposób tak kulturalny, a obrady nie przebiegaly w atmosferze tak liberalnej i demokratycznej". Trudno sie temu dziwic, gdyz wynik wyborów byl z góry ustalony i uczestnicy tej farsy wiedzieli, ze za posluszenstwo zostana hojnie wynagrodzeni przez Niemców.Przewodniczacym nowej Rady wybrany zostal Janusz Marchwinski, zastepcami
- Edward Kieyne, Cezary Wojciechowski i Aleksander Zajac, skarbnikiem - Bogdan Milek, sekretarzem - Michael (Michal) Weintraub, czlonkami - Kinga Hartmann, Anna Klimowicz-Pakula i Arkadiusz Kulaszewski. Z tych 9 osób przynajmniej 7 jest pochodzenia zydowskiego.Po zalozeniu Rady w Saarbruecken pozornie nic nie stalo juz na
przeszkodzie, aby zarejestrowac organizacje w sadzie w stolicy Niemiec i rozpoczac frontalny atak na pozostale duze organizacje polskie. Z biegiem czasu kazda z nich bylaby zmuszona do podporzadkowania sie Radzie, gdyz tylko projekty zaopiniowane przez Janusza Marchwinskiego i Michaela Weintrauba mogly liczyc na dofinansowanie z Federalnego MSW."Przykra" niespodzianka
Kierowana przez Janusza Marchwinskiego PRwN - ZF musiala jeszcze
poczekac na rejestracje. Wielkie bylo zaskoczenie i konsternacja zarówno w srodowisku dzialaczy polonijnych, jak i w niemieckim MSW oraz w polskiej dyplomacji, gdy dowiedziano sie, ze 14 I 1997 r. w Sadzie Grodzkim w Bonn (ówczesna stolica RFN) zostala zarejestrowana Polska Rada w Niemczech, której przewodniczaca byla Wieslawa Konieczna z Duesseldorfu. Poza tym w sklad zarzadu weszli: zastepcy przewodniczacej - dr Zbigniew Szczepanski i Lucyna Slotwinska, sekretarz - dr Henryk Olesiak i skarbnik - Tadeusz Slotwinski. W marcu 1997 r. Polska Rada w Niemczech Wieslawy Koniecznej rozeslala do wszystkich towarzystw niemiecko-polskich w RFN list otwarty zatytulowany "Demokracja... tylko dla Niemców?", w którym dokladnie opisala trwajaca od dwóch lat manipulacje w srodowiskach polskich. Za napisanie tych slów okrzyczano Rade organizacja antysemicka.Zalozenie przez kilka osób "drugiej" Polskiej Rady w Niemczech w czerwcu
1996 r., a nastepnie zarejestrowanie jej wlasnie w Bonn bylo duzym ciosem dla grupy Marchwinskiego i jej niemieckich opiekunów z MSW. Ten "figiel" - bo tak mozna nazwac cala sprawe - pokazal, ze Polacy tez sa w stanie dzialac skutecznie. Rejestracja PRwN w Bonn zablokowala na ponad pól roku sadowa rejestracje PRwN - ZF Janusza Marchwinskiego, gdyz musial zostac ponownie zmieniony statut tej organizacji, a wiec ponownie zwolane, tym razem nadzwyczajne, walne zgromadzenie. Zmiana statutu polegala na zmianie siedziby zwiazku, gdyz w jednym sadzie nie moga byc zarejestrowane dwie organizacje o tej samej nazwie. Spece z niemieckiego MSW musieli znów przyznac kilkanascie tysiecy marek na kolejne walne zgromadzenie.Wydaje sie, ze juz na poczatku 1997 r. zaden z zydowskich dzialaczy
polonijnych nie wierzyl, ze PRwN - ZF Marchwinskiego odegra w przyszlosci przewodnia role wsród Polaków w Niemczech. Zaczeto powoli rozgladac sie za alternatywami. Jedna z nich byla grupa robocza Forum Polskie zalozona na poczatku lat 90. przez Aline Perth-Grabowska jako konkurencje do Kongresu Polonii Niemieckiej. Jak Czytelnicy pamietaja, Forum Polskie zawarlo w czerwcu 1995 r. w Boppard porozumienie z Unia Polonii Niemieckiej dr. Szczepanskiego i powstala wtedy 12-osobowa Polska Rada.Wracajac do roku 1997, nalezy odnotowac, ze 8 marca tego roku w
Hanowerze mialo miejsce "zebranie sprawozdawczo-wyborcze" Forum Polskiego. Dziwi oczywiscie nazwa tego zebrania, gdyz Forum Polskie bylo tylko grupa robocza, czyli luznym porozumieniem, a nie zarejestrowana organizacja. Stosujac wymogi niemieckiego prawa o stowarzyszeniach nalezy przypuszczac, ze bylo to wlasciwe zebranie zalozycielskie tej organizacji. Jak nie trudno przewidziec, na zebranie zalozycielskie Forum Polskiego przyjechali oficjalnie przedstawiciele 19 organizacji, a nieoficjalnie sami czlonkowie Polskiej Rady w Niemczech - Zrzeszenia Federalnego.W sklad wybranego zarzadu Forum Polskiego, które przyjelo nazwe Forum
Polskie w Niemczech - Zrzeszenie Federalne (FPwN - ZF) weszli: przewodniczacy - Aleksander Zajac, zastepcy przewodniczacego - Jacek Kowalski, Bogdan Milek i Andrzej Szulczynski, sekretarz - Arkadiusz B. Kulaszewski, skarbnik - Waldemar Wachowski, czlonkowie zarzadu - Jacek B. Grunwald, Bolko Kliemek i Dorota Leszczynska. Honorowym prezydentem zostala Alina Perth-Grabowska. Wiekszosc czlonków tego zarzadu jest równiez pochodzenia zydowskiego. Pewnym ewenementem jest czlonkostwo w Forum Polskim Waldemara Wachowskiego, który w Hanowerze prowadzi oddzial Zwiazku Polaków "Zgoda" w RFN. Ogólnoniemiecki zarzad "Zgody" natomiast nie chcial przystapic do zadnej innej organizacji.FPwN - ZF przyjelo "Deklaracje Programowa", w której podkreslono m.in.
wage wspólpracy z mniejszoscia niemiecka w Polsce. W 1994 r. Forum Polskie podpisalo porozumienie o wspólpracy ze Zwiazkiem Niemieckich Stowarzyszen Spoleczno-Kulturalnych. W 1997 r. chciano zorganizowac wystawe "Los wypedzonych", "ukazujaca los wypedzonych w wyniku II wojny swiatowej Polaków ze wschodnich terenów Rzeczypospolitej oraz Niemców z ziem zachodnich i pólnocnych dzisiejszej Polski"."Sami swoi"
W tym miejscu nalezy poswiecic kilka slów Alinie Perth-Grabowskiej
wybranej w Hanowerze na honorowego prezydenta FPwN - ZF. Niezyjacy juz Wladyslaw Janik byly przewodniczacy Zwiazku Polaków "Zgoda" w RFN twierdzil, ze byl w posiadaniu dokumentów, z których wynikalo, ze prawdziwe nazwisko Aliny Perth-Grabowskiej brzmialo "Sara Rotenfisz". Na ile jest to informacja prawdziwa, trudno powiedziec. Faktem jest, ze Alina Perth-Grabowska po utracie pracy w Radiu Wolna Europa (RWE) z powodu zamkniecia rozglosni dosyc aktywnie uczestniczyla w zyciu stowarzyszen polskich w Monachium. Z biegiem czasu aktywnosc ta nieco oslabla na rzecz dzialalnosci w Polsce. 27 IV 1995 r. w Sadzie Wojewódzkim w Warszawie zarejestrowane zostalo Stowarzyszenie Pracowników Rozglosni Polskiej RWE. Stowarzyszenie to otwarlo w dniu 3 V 1997 r. przy ulicy Nowogrodzkiej 56 w Warszawie - w 45. rocznice nadania pierwszej audycji RP RWE - wlasny klub. Honorowym prezesem Stowarzyszenia zostal Jan Nowak-Jezioranski, a sekretarzem Alina Perth-Grabowska. W sklad rady nadzorczej weszli: Stefan Bratkowski (Warszawa), Andrzej Chominski-Martin (Monachium), Wlada Majewska (Londyn), Wlodzimierz Odojewski (Monachium) i Józef Ptaczek (Monachium).Mozna z cala pewnoscia powiedziec, ze znalezli sie tam "sami swoi".
Dzialalnosc w Niemczech po mysli Aliny Perth-Grabowskiej kontynuowali m.in. Bogdan Zurek, Jacek Kowalski, Bogdan Milek, Aleksander Zajac, Andrzej Szulczynski, a z pewnoscia i sam Janusz Marchwinski. Zakladano caly szereg organizacji, przymierzy i innych nieformalnych struktur, aby w konsekwencji zadna z postronnych osób nie mogla dociec prawdziwych wspólzaleznosci i powiazan. Mistrzem okazal sie Bogdan Milek, który w Kraju Saary, landzie zamieszkalym przez 1,2 mln mieszkanców, w tym 30 tys. polskiego pochodzenia, do PRwN - ZF w 1996 r. wprowadzil 12 kontrolowanych przez siebie organizacji (Biuletyn Rady nr 2/97). Z tej liczby tylko dwie mialy rejestracje sadowa i w swietle prawa mogly byc dofinansowywane. Z innych pózniejszych zródel mozna bylo sie dowiedziec, ze w Kraju Saary istnieje jeszcze wiecej organizacji. W zarzadzie kazdej z nich znajdowaly sie te same osoby, które wymienialy sie tylko funkcjami. Taki sam model zastosowano w Monachium, gdzie dzialala Alina Perth-Grabowska. W taki oto sposób PRwN - ZF Janusza Marchwinskiego mogla sie poszczycic, ze nalezy do niej 106 (!!!) organizacji.W kwietniu 1997 r. starannie wybrani przez konsula Andrzeja Kremera
dzialacze polonijni spotkali sie w Ambasadzie RP w Kolonii z prezydentem Aleksandrem Kwasniewskim. Pozwolono zabrac glos tylko nielicznym osobom, w tym Markowi Wiszniewskiemu prezesowi Zwiazku Polaków "Zgoda" w RFN, który zapowiedzial rychle polaczenie sie jego zwiazku ze Zwiazkiem Polaków w Niemczech "Rodlo", którego prezes Viktor Dembiec to potwierdzil. Poza tym przemawial Janusz Marchwinski przedstawiajac Rade.Po rejestracji PRwN Wieslawy Koniecznej w Sadzie w Bonn Janusz
Marchwinski zlecil adwokatom wystapienie przeciwko zarejestrowanej Radzie i uzyskanie cofniecia decyzji sadu. Próby te jednak nie odniosly sukcesu i musiano ponownie zwolac walne zgromadzenie PRwN - ZF. Odbylo sie ono 23 V 1997 r. we Voltho w Nadrenii Westfalii. Tym razem zakamuflowano je pod nazwa konferencji szkoleniowej "Integracja 97".Konferencja ta byla zaplanowana na trzy dni od 23 do 25 V 1997 r. Na
sali obrad siedzial niestrudzony obserwator z ramienia MSW, Gorch Fock. Dopiero po tym zebraniu 25 VIII 1997 r. (czyli 2 lata po haniebnym zebraniu w Boppard) w Sadzie Grodzkim w Koenigswinter k. Bonn zostala zarejestrowana Polska Rada w Niemczech - Zrzeszenie Federalne, organizacja kierowana przez - i skupiajaca glównie - dzialaczy polonijnych pochodzenia zydowskiego, organizacja popierana przez polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych i polskie sluzby dyplomatyczne z ambasadorem Andrzejem Byrtem na czele, a sterowana przez speców z niemieckiego Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnetrznych.Ofensywa nie tylko w mediach
PRwN - ZF postanowilo zorganizowac i przeprowadzic kilka konferencji
regionalnych (w Bremie, Erfurcie, Moguncji i Norymberdze), poza tym Rada miala brac udzial w konferencji zorganizowanej przez stowarzyszenie "Nadodrze" z Guben oraz w imprezie w Warszawie, aby zademonstrowac tam swoje osiagniecia. Marchwinski pisal: "Celem, dla którego powolana zostala Polska Rada w Niemczech, nie jest rozdzial pieniedzy. (...)Naszym celem jest pelna realizacja postanowien traktatu
niemiecko-polskiego odnoszacych sie do calego naszego srodowiska". W tym celu rozpoczeto ofensywe na media. Posluzyla temu zawiazana w 1996 r. organizacja Polskie Centrum Kultury i Mediów - Zamek Wildenburg. Centrum to miesci sie w dworku na malutkiej wsi Buervenich lezacej niedaleko miejscowosci Zuelpich. Trzeba miec dobre mapy, aby znalezc miejscowosc Buervenich oddalona ok. 60 kilometrów od Kolonii. To dokladne okreslenie polozenia Centrum jest konieczne, aby zrozumiec, ze nie mialo ono sluzyc popularyzacji kultury polskiej, a tylko byc adresem do inkasowania pieniedzy z Federalnego MSW i propagowania dzialalnosci Rady jako realizacje Traktatu. Wlascicielem dworku i jednoczesnie przewodniczacym organizacji jest dziennikarz radia Deutsche Welle Andrzej Paprzyca-Iwicki von Iwiczna (vel. Andereas von Iwitzki). Poza tym do zarzadu naleza: Janusz J. Marchwinski (dziennikarz) - zastepca przewodniczacego, Roman Polsakiewicz (dziennikarz) - skarbnik, Katarzyna Weintraub (dziennikarka) - czlonek i Grazyna Zofia Schaefer (psycholog - zona polskiego dyplomaty z Bonn) - czlonek. Uroczyste otwarcie Centrum odbylo sie 19 X 1996 r. w obecnosci polskich dyplomatów i przedstawicieli Federalnego MSW. Pieniadze na impreze pochodzily z Fundacji Boscha i niemieckiego MSW.14 III 1997 r. odbylo sie spotkanie przedstawicieli Polskiego Centrum
Kultury i Mediów - Zamek Wildenburg z kierownictwem rozglosni radiowej i telewizyjnej Westdeutscher Rundfunk. W spotkaniu z ramienia PRwN - ZF uczestniczyl Janusz Marchwinski. A 21 III 1997 r. doszlo do spotkania z zastepca redaktora naczelnego drugiego programu telewizji ZDF. Z ramienia zarzadu PRwN - ZF uczestniczyl w nim Michael Weintraub. 15 i 16 V 1997 r. Centrum zorganizowalo wspólnie z Polskim Instytutem Kultury w Duesseldorfie konferencje pod haslem: "Stereotypy kulturowe i ich znaczenie" i z podtytulem "Dzis skradzione, jutro juz w Polsce".Dyrektorem Instytutu Polskiego byl w owym czasie Kazimierz Wóycicki -
dziennikarz z Polski zydowskiego pochodzenia.Henryk Przemyski
Niemcy nie tylko nie uznali Polaków za mniejszosc narodowa, ale
jednoczesnie, pod pretekstem jednoczenia Polonii, czynnie wlaczyli sie do procesu rozbijania i niszczenia zwiazków polskich dzialajacych na terenie RFN. W procesie tym aktywny udzial brali nie tylko wysocy urzednicy Federalnego Ministerstwa Spraw Wewnetrznych, ale przede wszystkim dzialacze polonijni zydowskiego pochodzenia.Marchwinski pisal: "Celem, dla którego powolana zostala Polska Rada w
Niemczech, nie jest rozdzial pieniedzy. (...) Naszym celem jest pelna realizacja postanowien traktatu niemiecko-polskiego odnoszacych sie do calego naszego srodowiska".