-1-REFERAT NA SPOTKANIE PRZEDSTAWICIELI ORGANIZACJI POLONIJNYCH W BERLINIE 16.02.2002 NA TEMAT:

 

„MIEJSCE POLONII W SPOŁECZEŃSTWIE RFN.

PROBLEMY, INTEGRACJA, WSPÓŁPRACA I WSPÓLNE WARTOŚCI.”

 

Witam Państwa serdecznie w imieniu Związku Polaków w Niemczech T. z. od 1922r., z siedzibą centrali w Bochum.

 

Nazywam sie Józef Młynarczyk, mieszkam w Hamburgu i jestem prezesem najstarszej organizacji Polonijnej w Niemczech, oraz jednej z najstarszych na świecie.

 

Nawiązujac krótko do historii naszego stowarzyszenia chciałbym powiedzieć, że 64 lata temu, 8 marca 1938 roku, tu w Berlinie w Teatrze Narodowym spotkało się przed i po południu około 4 tysiące delegatów Związku Polaków w Niemczech z całej Rzeszy na I Kongresie Polaków. Była to największa manifestacja Polaków - obywateli Rzeszy niemieckiej, w zupełnie innej sytuacji społeczno–politycznej.

 

Jesienią tego roku będziemy obchodzili 80 rocznicę działalności.

Już dzisiaj zapraszam na nasze uroczystości, które odbędą się również w Berlinie.

 

Jak ważne dla nas wszystkich jest dzisiejsze spotkanie, świadczy obecność Państwa ze wszystkich stron Republiki Federalnej Niemiec. Nie szczędziliście czasu i środków finansowych.

Pozwólcie wyrazić Wam swoje uznanie.

 

Dziękuję także pracownikom dyplomacji polskiej w RFN za zorganizowanie dzisiejszego roboczego Sejmu Polaków w Republice Federalnej Niemiec, bowiem po raz pierwszy będziemy dyskutować o problemach które nas wszystkich dotyczą, nie wracając do dyskusji z przeszłości, kto będzie kim i czym.

 

Dzisiaj chcemy mówic o przyszłości.

 

Postanowiłem w moim wystąpieniu odnieść się do sytuacji naszego środowiska w ostatnich 12 latach jak i spróbować nakreślić wizję jego przyszłości we wspólnej Europie XXI wieku.

 

Oto parę punktów, na które postaram się dać odpowiedzi w dalszej części mojego wystąpienia.

 

1. Realizacja postanowień Traktatu między Rzeczpospolitą Polską a Republiką Federalną Niemiec o dobrym sąsiedztwie i wzajemnej współpracy z 17.06.1991r.

2. Stara Polonia a nowa fala polskojęzyczna w RFN.

3. Problemy organizacji polonijnych i polskojęzycznych.

 

 

-2-

 

Przejdę do omówienia w/wymienionych punktów.

 

1. Realizacja postanowień Traktatu między Rzecz-

pospolitą Polską a Republiką Federalną Niemiec.

 

Ratyfikacja Traktatu polsko-niemieckiego dała nam nieograniczone możliwości do prowadzenia działalności polskojęzycznej.

 

 

Uważam zapisy traktatowe za całkowicie wystarczające do organizowania i czynnej realizacji potrzeb środowiska polskojęzycznego w RFN.

Jestem świadomy, że część słuchaczy zaprzeczy tej tezie. Uważam, że nie ma żadnych uzasadnionych podstaw do krytyki postanowień traktatowych.

 

Trzeba natomiast je konsekwentnie i wspólnie realizować w życiu codziennym zgodnie z obowiązującymi w RFN przepisami. Jesteśmy jako obywatele i podatnicy tego kraju zobowiązani do respektowania przepisów. Wymaga tego zwykła lojalność jak i konieczność akceptowania porządku demokratycznego państwa.

 

Odnoszę wrażenie, że nie wszyscy uświadamiają sobie doniosłość oraz znaczenie Traktatu polsko-niemieckiego i umów bilateralnych dla polskiej racji stanu.

Wypełniajmy ich ramy właściwymi treściami, poprzez większą i bardziej zorganizowaną wspólną i konkretną aktywność.

 

Na tym polu organizacje polskojęzyczne i polonijne mogą odegrać dużą rolę w zbliżaniu, lepszym poznawaniu i współpracy obu społeczeństw, polskiego i niemieckiego.

 

 

2. Stara Polonia a nowa fala polskojęzyczna w RFN.

Zetknięcie się starej Polonii z nowym ruchem polskojęzycznym doprowadzało do nieporozumień i konfrontacji. Znane nam wszystkim podziały i inicjatywy nowych liderów jak i sami nowi przybysze bez obciążeń historycznych związanych z polskością w RFN, nie sprzyjali nawiązaniu konstruktywnego i owocnego dialogu z wielu przyczyn, które trudno w krótkim czasie wymienić.

 

Jedną z głównych był brak zrozumienia młodej fali imigrantów z Polski dla tych, którzy często w trzeciej generacji urodzeni tutaj nie byli tak wykształceni, nie potrafili się tak płynnie wysławiać, a mimo przeżycia tu najtrudniejszych czasów zachowali polską kulturę i tadycje, polski język i Polskę w swoich sercach.

Ci nowi nie znali historii uchodźstwa do Niemiec. Byli niecierpliwi, chcieli wszystko od razu, a przede wszystkim władzę nad Polonią.

 

Gdyby starczyło im cierpliwości, byliby być może dzisiaj cenionymi i czołowymi działaczami starych organizacji polonijnych, bogatszymi o doświadczenia tych, którzy żyjąc tu od lat też je zdobywali stopniowo.

 

 

 

-3-

 

Na fali euforii polskich przemian niektórzy mieli ambicje dokonymania takich zmian tutaj.

Wielu wstępowało do nas i szybko odchodzili. Idąc na skróty zostawali natychmiast prezesami zakładanych przez siebie organizacji, które często upolityczniały się. Niektórzy są do dzisiaj prezesami dziedzicznymi, bez strukur organizacyjnych i członków. Poszli na ilość, a nie na jakość.

Jest to jedna z bolączek ze szkodą dla całego ruchu polonijnego i polskojęzycznego w RFN, mająca wpływ na jego generalną słabość.

Zjawisko, które trwa po dzień dzisiejszy.

 

Trzeba też odnotować pozytywne zmiany. Mam tu na myśli przede wszystkim zapoczątkowaną działalność koleżanek i kolegów ze Związku Polaków „Zgoda” w RFN w ścisłej współpracy z naszym Związkiem w promowaniu kultury polskiej i polonijnej na scenie Domu Polskiego Recklinghausen.

 

Taką działalność prowadzi również wiele małych i mniej znanych stowarzyszeń, których działacze robią to dla środowiska a nie własnego rozgłosu.

 

Wyrażam nadzieję, że dzisiejsze spotkanie zapoczątkuje nową erę w stosunkach wewnątrzśrodowiskowych, z zachowaniem własnej suwerenności, autonomii i odrębności programowych.

 

Że spowoduje zmianę sposobu myślenia niektórych działaczy, uważających, że należy im się szacunek i uznanie z powodu piastowanej funkcji i tego co mówią, czy piszą.

 

Myślę, że czas najwyższy abyśmy zrozumieli, że jedynym wiarygodnym kryterium oceny jest konkretna praca dla środowiska.

 

Nie szukajmy wyimaginowanych wrogów i przeciwników wśród innych, kiedy największym naszym wrogiem jest niechęć do pokonania własnej słabości, jaką jest brak aktywności i spójności programowej.

 

3. Problemy organizacji polonijnych i polskojęzycznych.

 

Powstające jak grzyby po deszczu organizacje kłopotały niemieckie sądy. Rejestracja niektórych stowarzyszeń wymagała wiele cierpliwości urzędników sądownictwa, jak rownież samozaparcia członkow założycieli.

Zapał do pracy społecznej na rzecz środowiska polskojęzycznego jak i pierwsze sukcesy powodowały radość, a w niektórych przypadkach przejawy euforii.

 

Drukowano wspaniałe wizytowki, zapraszano dyplomatów. Panowie ambasadorzy: Janusz Reiter i Andrzej Byrt mieli pełne kalendarze terminów.

Obrazą majestatu dla ambitnych prezesów było przybycie wydelegowanego przez ambasadora ktoregoś z konsuli.

Organizowano akademie, wieczorki ku czci..., wielkie bale za duże pieniądze itd. itp. Publiczność na ogół dopisywała, szczególnie gdy wodzirejem był Dyżurny Satyryk Kraju.

Czego nie przybywało zarządom, to nowych członków i pieniędzy.

 

 

-4-

 

Wielu co sprytniejszych działaczy dorobiło się trochę na organizowaniu imprez polonijnych, a konta ich organizacji świecą pustkami.

Mowi się o zadłużeniach niektórych stowarzyszeń.

Organizacje tzw. dachowe robiły prezesom nadzieje na dotacje finansowe ze środków federalnych.

Początkowo po konsolidacji Polskiej Rady w Niemczech wiele organizacji czerpało z dofinansowań ministerstwa spraw wewnętrznych. Odbywało się to za zasługą ówczesnego przewodniczącego w/wymienionej organizacji.

Wiele stowarzyszeń boryka się na codzień do dzisiaj z bagażem problemów, a działacze nie prezentują recept na poprawę sytuacji.

 

Są zajęci pisaniem listów otwartych do wielkich tego świata, ustalaniem porządku miejsc przy kolejnym stole prezydialnym, oraz niezręcznym i tanim politykierstwem, od czego kondycja Polonii w RFN się nie poprawia.

Często jedynymi członkami niektórych organizacji „kanapowych” są „dożywotni” prezesi, ich rodziny i rodzina rodziny, lub wogóle brak członków.

 

Oceniam na dzisiaj stan aktywnych i płacących regularnie składki na rzecz swoich organizacji na około 2000 osób w całej RFN.

Przytoczę jeden z przykładow. Prestiżowa organizacja podaje w swoim folderze rozpowszechnianym w Polsce, że skupia w RFN około 450 członków. Na ostatnim zebraniu sprawozdawczym wspomniano o bodajże 35 osobach, które zapłaciły składki.

Pozostawiam ten fakt bez komentarza.

 

Znane są przypadki, że prezesi aby zachować stanowisko opłacają składki z własnej kieszeni za kilka nazwisk, aby udokumentować, że mają członków.

Mamy również pozytywne przykłady małych organizacji, których członkowie płacą bardzo wysokie składki.

 

Nie przywiązują wagi do funkcji, ponieważ wszyscy angażują się organizatorsko w systemie rotacyjnym. Mają bardzo duże osiągnięcia i nie są głośni.

 

Większe organizacje mają więcej problemów i także mało pieniędzy.

Znane są sytuacje, że było dwóch prezesów. W takich przypadkach sądy musiały rozstrzygać, który jest legalnym.

Prawie w każdym regionie działa wiele grup nieformalnych, w których funkcje są mało ważne, a zbiera się wysokie składki i otrzymuje dofinansowanie. Robią bardzo dobrą robotę dla swojego środowiska.

 

Organizacje o zasięgu federalnym jak i wszystkie inne, za największy problem uważają brak pieniędzy na działalność instytucjonalną i programową, oraz brak pomieszczeń do prowadzenia działalności.

 

Posiadamy w RFN dwa Domy Polskie. Dom w Bochum ma ponad sto lat, woda przecieka do jednego z pomieszczeń. Od lat należy zlikwidować piece akumulacyjne zawierające azbest. Złożony wniosek na sfinansowanie remontu do Stowarzyszenia „Wspólnota Polska” przekładany jest z roku na rok od kilku lat i nadal bez rezultatów.

 

 

-5-

 

W lepszej sytuacji jest Dom Polski w Recklinghausen, który jest później zbudowany i posiada salę imprezową.

 

Niedobrym zjawiskiem jest mała aktywność w składaniu projektów lub ich brak, co jest powodem niewykorzystywania funduszy na szczeblach federalnym jak i krajowym.

 

Odrywanie się struktur federalnych od bazy, rozbieżności w ocenach przez działaczy federalnych i lokalnych, niedostateczny przepływ informacji, oraz brak rozpoznania potrzeb i problemów bazy jest zjawiskiem często występującym.

 

Nagminny jest brak samokrytycyzmu, natomiast bardzo krytyczne nastawienie do innych działaczy, organizacji czy instytucji, a zwłaszcza niemieckich.

 

Mamy do czynienia z dezawuowaniem innych pod hasłami antysemickimi, antyniemieckimi i antypolskimi przy nadużywaniu takich pojęć jak: naród, ojczyzna czy patriotyzm.

 

Przeciętnie nie najwyższy prestiż społeczny osób reprezentujących środowisko polskojęzyczne i słaba znajomość języka niemieckiego utrudniająca kontakt z władzami lokalnymi nie są atutami, a wręcz nam szkodzą.

 

Innym problemem były kilkakrotnie podejmowane mało owocnie próby integracji w tzw. organizacjach dachowych. Nie chodziło tu o poprawę funkcjonowania struktur czy zwiększenie ich aktywności. Ważniejszą rolę odgrywały takie czynniki jak ambicje, próba zdobycia przywództwa nad Polonią, czy chęć zrealizowania pewnych koncepcji na siłę w nadziei na zdobycie pieniędzy.

Doszło do paradoksalnej sytuacji, w której od lat budujemy coraz wyższe szczeble struktury stożkowej, stojąc wciąż na tej samej drabinie. Mamy dachy nad dachami i coraz bardziej zanikające fundamenty.

 

Nigdy nie dokonano rzetelnej analizy przyczyn braku powodzenia tych inicjatyw. Po pewnym czasie ponawiano takie same próby pod zapotrzebowanie nowych decydentów, popełniając te same błędy z przeszłości.

Od tego również nie przybywało nam członków i pieniędzy, a wręcz odwrotnie.

 

Muszę tu Państwa poinformować, że Związek Polaków w Niemczech nie należał w przeszłości, ani nie należy obecnie do żadnej z organizacji dachowych. Natomiast często w różnych publikacjach i pismach do urzędów podaje się nieprawdę, że jesteśmy członkami Konwentu Organizacji Polskich w Niemczech, co niniejszym dementuję. Proszę tych, którzy to do tej pory robili, aby respektowali prawdę, jak my respektujemy Konwent i należące do niego trzy organizacje dachowe, którymi są ;

 

1. Polska Rada w Niemczech, - Zrzeszenie Federalne.

2. Kongres Polonii Niemieckiej.

3. Chrześcijańskie Centrum Krzewienia Kultury, Tradycji i Języka Polskiego

 

Spór o przewodzenie powinniśmy odstawić do lamusa na zawsze.

 

 

-6-

 

Spierajmy się o pozytywny program, którego oczekuje całe środowisko. Stwórzmy go i realizujmy w zależności od naszych możliwości, uznając pluralizm za podstawę naszego działania.

 

W tej krótkiej charakterystyce problemów najczęściej powtarzającymi się jest: chroniczny brak pieniędzy, mała ilość członków i kłopoty z pozyskiwaniem nowych.

Dlatego uważam, że obecnie nie ilość członków jest ważna, a jakość działalności i przede wszystkim sama aktywność.

 

Polska stała się dla nas bliska. Po zniesieniu obowiązku posiadania wiz wjazdowych stare organizacje polonijne straciły kilka tysięcy członków, zainteresowanych w przeszłości tylko turystyką do Polski.

 

Mamy w RFN sporą grupę zaangażowanych i bardzo ofiarnych działaczy, którzy są często nieznani szerszym kręgom i nie pracują dla rozgłosu, nie występują w telewizji i w gazetach. Znają swoją wartość a inni doceniają to, co oni robią.

 

Mamy też i grupkę tzw. zawodowych pseudodziałaczy. Lubią robić wokł siebie hałas, występować w telewizji, bywać na łamach gazet, pisać donosy na koleżanki i kolegów, na księży, konsulat, ambasadę. Zdarza się, ze przez głupotę piszą i na siebie. Opowiadają o sobie wymyślone historie, dorabiają do życiorysu martyrologię. Atrybutem władzy jest dla nich sekretarka, ktorej dyktują polecenia w sposób, jaki nie robią tego szefowie koncernów, oraz okrągła pieczatka, którą przystawiaja dla dodania sobie ważności na każdym kwicie z podpisem na pół strony i telefon komórkowy na pasku.

Lubią wizyty tylko na najwyższych szczeblach, miejsca w prezydich lub w pierwszych rzędach. Mniej lubią tych, którzy coś konkretnego robią, a wogóle nie lubią pracować samemu.

 

Całe szczęście, że tych ofiarnych, solidnych i normalnych jest większość, dlatego garstka sfrustrowanych nieudaczników nie jest w stanie zdeformować na ogół pozytywnego obrazu środowiska polskojęzycznego i jej oddanych działaczy.

 

Koncentrując się na przyszłości za najważniejsze uważam sprecyzowanie zadań, jakie Polonia i organizacje polskojęzyczne chcą realizować. Konieczne jest opracowanie pozytywnego programu, w którym nie powinno się zapominać o działalności oświatowej, wspieraniu wszelkich form kontynuowania nauki języka i pielęgnowaniu tradycji polskich.

 

Pomoc w promocji Polski i jej osiągnięć powinna stać się głównym punktem działania w najbliższym okresie.

 

Należy włączać młodzież nie tylko do opieki nad miejscami pamięci narodowej, gdzie jej do tej pory poza wyjątkami wogóle nie widać, ale powinniśmy o niej myśleć jako o przyszłej kadrze Polonii i organizacji polskojęzycznych, przygotowując ją do tych zadań przez systematyczne urządzanie kursów i szkoleń.

 

Ci, którzy siedzą od lat na świecznikach, powinni się zastanowić, czy nie nadszedł czas na pisanie wspomnień i dopuścić do głosu młodszych, nieskażonych przeszłością.

 

-7-

 

Myślę, że zdobyli by tym wdzięczność, uznanie i szacunek tych, którzy po latach nie mogą ich już ani oglądać ani słuchać.

 

Przejdę teraz do przedstawienia perspektyw działalności polskojęzycznej. Jak uprzednio i tym razem przedstawię Państwu kilka punktów:

1. Promocja Polski w aspekcie rychłego członkostwa w Uni Europejskiej.

2. Integracja dewizą na sukces.

3. Partnerstwo polsko-niemieckie.

 

W kilku zdaniach rozwinę moje myśli w odniesieniu do w/w punktów.

 

1.Promocja Polski w aspekcie rychłego

członkostwa w Uni Europejskiej.

 

Zapoczątkowana ostatnia faza przygotowań do wejścia Polski w struktury Unii Europejskiej wymaga zaangażowania przede wszystkim w zmianę nieuzasadnionych uprzedzeń i stereotypów w społeczeństwie niemieckim i polskim.

 

Musimy przyczyniać się do odbudowy wzajemnego zaufania, burząc wewnętrzne, i często niewidzialne mury agresji, lęków, braku zrozumienia indywidualnego, zbiorowego i gospodarczego w ludzkich sercach.

Wychowani w przeszłości na wartościach systemu socjalistycznego, gdzie stosunek do RFN i Niemców był nam przekazywany wyłącznie przez pryzmat wrogości, trudno jest nam rozpoznawać zbieżności historyczne.

 

I ja mam w tej kwestii deficyty.

 

Powinniśmy odnieść się do dorobku postaci, które wpisały się pozytywnie w historię stosunków polsko-niemieckich i upowszechniać go.

Można tu przez następne pół godziny wymieniać nazwiska z jednej jak i z drugiej strony.

 

Nie dysponujemy w szerokim spektrum politycznym RFN przedstawicielami w partiach politycznych. Nasze środowisko nie wylansowało takich osób.

 

Nawoływanie do utworzenia polskiej partii politycznej nie jest najlepszą alternatywą, gdyż nie odpowiada interesom państwa niemieckiego.

 

W związku z tym powinniśmy sami zabierać głos, szczególnie w tym roku w czasie trwania kampanii wyborczej w RFN.

 

Zakładam, że nie brakuje nam sensownych argumentów z różnych dziedzin.

Jeden z nich to doświadczenie, że najsilniejszy fundament jedności przyniosło Europie i przez wieki go umacniało chrześcijaństwo, ze swoim rozumieniem człowieka i wkładem w kulturowy rozwój ludów i narodów.

 

Pomoc w promocji Polski powinna być naszym wyzwaniem na najbliższe lata i to od dzisiaj, niezależnie od różnic poglądów jakie występują w naszym środowisku.

 

 

-8-

 

Mam nadzieję, że co do tego nie powinniśmy mieć wątpliwości, żyjąc od dawna w Unii Europejskiej, zwłaszcza mając na uwadze przenikanie się od stuleci naszych kultur.

 

2.Integracja dewizą na sukces.

 

Podstawą normalnej egzystencji nie tylko w Niemczech jest prawidłowo rozumiana integracja. Należy rozróżniać integrację od asymilacji.

 

Proces integracji jest po prostu nieodzowny. Bierzmy przykład z naszych dzieci które niejednokrotnie nas zdecydowanie wyprzedzają. Bierzmy dobry przykład z naszych sportowców, którzy zasilają we wszystkich niemalże dyscyplinach kluby sportowe w RFN. Nie ma tu orkiestry symfonicznej, grupy baletowej czy operowej bez udziału artystów z Polski.

 

Polscy architekci należą do elity w swojej branży. Wspomnieć należy również wysoko cenioną grupę zawodową lekarzy, stomatologów, artystów, inżynierów i techników, wysoko wykwalifikowanych robotników czy innych specjalistów. Przykłady można mnożyć bez końca.

Jedno jest pewne.

INTEGRACJA JEST DEWIZĄ NA SUKCES, a nie życie w polskojęzycznym gettcie.

 

Uważam, że bardzo istotne jest aby, reprezentanci środowiska polskojęzycznego cieszyli się szacunkiem i poważaniem w swoim miejscu pracy i lokalnym środowisku niemieckim.

 

3. Partnerstwo polsko-niemieckie.

 

Powinniśmy zacząć od inicjatyw służących nawiązywaniu bezpośrednich kontaktów między Polakami i Niemcami. Mam tu na myśli inicjowanie partnerskiej współpracy gmin, powiatów, województw, miast i regionów. Wiele takich partnerstw już nawiązano. Trzeba je podtrzymywać, rozwijać i wzbogacać.

 

Działania powinny być zdecydowanie ukierunkowane na kontakty między młodzieżą.

Dajmy szansę młodym artystom z Polski zaistnieć na tym rynku. Należy uwzględniać tych młodych ludzi w organizowanych przez nas imprezach kulturalnych.

 

Unia Europejska nie będzie tylko strukturą geograficzną i gospodaczą, ale musi się stawać porozumieniem kulturowym i duchowym, kształtującym się na drodze owocnego połączenia wielorakich i ważnych wartości, oraz tradycji.

 

Największym naszym kapitałem jest młodzież.

Młodzież polska i niemiecka powinna być gwiazdą prowadzącą nasze społeczeństwa w przyszłość.

Mowię tu o gwieździe i jej symbolice we wskazywaniu właściwej drogi.

 

 

 

 

-9-

 

Mam w pamięci słowa, jakimi żegnały nas w Kolonii po uroczystości opłatkowej panie; minister Elżbieta Sobótka i konsul Anna Krawczyk darując dr Kieyne i mnie na drogę do swoich środowisk dużych rozmiarów symboliczną gwiazdę betlejemską.

 

Myślę, że w tym geście powinniśmy widzieć nie tylko symbolikę w odniesieniu do bibilijnej przeszłości, a przede wszystkim do naszej teraźniejszości i przyszłości.

 

Dlatego postawmy na tą gwiazdę, jaką jest młodzież polska i niemiecka.

Na co stać naszą generację działaczy już pokazaliśmy.

 

Brak takiej gwiazdy wystarczy, żeby cała karawana straciła kierunek.

 

Zwracam się z apelem do Was drodzy delegaci o przyczynienie się do poprawy tego stanu rzeczy. Przecież to od nas samych zależy, jaki styl dialogu sobie wybierzemy.

Nie musimy znać drogi, musimy ją tylko chcieć wspólnie znaleźć. Jest ku temu dzisiaj dobra okazja.

 

Powinniśmy czynić wszelkie starania, aby potrzebny nam wszystkim konstruktywny dialog bez podziałów i zaglądania w paszporty mógł być zapoczątkowany na bazie naszej wspólnej kultury i tradycji.

Na bazie takich wspólnych, uniwersalnych i ponadczasowych wartości, jak „Pięć Prawd Polaków" uchwalonych w Berlinie w 1938 r., które brzmią:

 

Prawda pierwsza - Jesteśmy Polakami.

Prawda druga - Wiara ojców naszych jest wiarą . naszych dzieci.

Prawda trzecia - Polak Polakowi bratem.

Prawda czwarta - Codzień Polak narodowi służy.

Prawda piąta - Polska matką naszą, nie wolno o matce mówić źle.

 

Proponuję, abyśmy prowadzili nasz dialog ze wszystkimi w oparciu o takie wartości, jak:

 

- godność- osoby ludzkiej i jej niezbywalnych praw, do których zaliczyć- trzeba: nienaruszalność- życia, wolności i sprawiedliwości, braterstwa i solidarności.

- solidaryzm, jako mocna i trwała wola angażowania się na rzecz naszego wspólnego dobra,

- rodzina, jako podstawowy element trwałości i zdrowia moralnego każdego społeczeństwa,

- służba wspólnemu dobru wszystkich ludzi, a nie tylko Polaków.

 

Myślę, że udało mi się przekazać zarys wizji życia w dwóch kulturach, co z mojego punktu widzenia powinno być bogactwem dla obu stron.

Osoby, które mają z tym problemy, są po prostu ciągle jeszcze w podróży.

 

Wyjechały kiedyś z Polski, ale nie dojechały do Republiki Federalnej Niemiec, nie mówiąc do Europy.

 

Dziękuję bardzo Państwu za uwagę.